Gdańska prokuratura odpowiada na tekst "Wyborczej" o synu Kurskiego. "Oparty na manipulacjach"

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku odniosła się do artykułu "Gazety Wyborczej", w którym przytoczono relację Magdy Nowakowskiej. Kobieta twierdzi, że jako dziecko była gwałcona przez syna Jacka Kurskiego. Śledczy twierdzą, że tekst jest "nierzetelny".

"Prokuratura Okręgowa w Gdańsku informuje, że zamieszczony we wtorkowym wydaniu 'Gazety Wyborczej' tekst pt. 'Koszmar Magdy w leśniczówce' jest nierzetelny i oparty na manipulacjach" - czytamy w komunikacie. Jak twierdzi prokuratura, opisane w artykule "drastyczne zdarzenia" nie były przedmiotem śledztwa, ponieważ "bohaterka publikacji nie wspomniała o nich ani w trakcie postępowania, ani w skierowanym do sądu zażaleniu na umorzenie śledztwa".

Prokuratura o artykule "Gazety Wyborczej" nt. syna Jacka Kurskiego

Na decyzję o umorzeniu miały wpływ przede wszystkim opinie biegłych, a nie jakiekolwiek ingerencje ze strony któregokolwiek z dwóch Prokuratorów Generalnych, którzy pełnili urząd, gdy było prowadzone śledztwo

- przekonuje gdańska prokuratura.

Według śledczych Magda Nowakowska w grudniu 2015 roku została przesłuchana przez sąd w obecności biegłego psychologa. "Nie wspomniała wówczas o obcowaniu płciowym z osobą, której dotyczyło zawiadomienie. Wspominała jedynie o zdarzeniach sprzed około sześciu lat, których nie można jednoznacznie zinterpretować jako czynów o charakterze seksualnym" - czytamy. I dalej: "Uczestniczący w przesłuchaniu biegły psycholog stwierdził, że przesłuchana może uzupełniać braki pamięci elementami, które nie miały miejsca w rzeczywistości. Kolejny powołany przez prokuraturę biegły z zakresu psychologii uznał, że młoda kobieta może nieświadomie mówić o zdarzeniach, które nie miały miejsca".

Zobacz wideo Wizjoner, poliglota, "o takie Polskie walczył"! Portret Jacka Kurskiego

Prokuratorzy twierdzą, że relacje kobiety "były niespójne" - zdarzenia miała inaczej przedstawiać rodzicom, terapeutom i koleżankom.  "Nie bez znaczenia dla oceny dowodów i stanu psychicznego małoletniej wówczas pokrzywdzonej pozostaje skomplikowana sytuacja w jej rodzinie, będąca przyczyną rozpoczęcia przez pokrzywdzoną terapii psychologicznej" - czytamy.

Śledztwo zostało umorzone w 2017 roku z powodu braku danych "dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego". Prokuratura przekonuje, że zeznania pokrzywdzonej były "jedynym dowodem", a według biegłych nie były one "w pełni wiarygodne". "Decyzja prokuratury została zaskarżona przez pełnomocnika rodziny pokrzywdzonej. Sąd nie podważył ustaleń prokuratury. Wskazał jedynie na konieczność wyjaśnienia, jaki wpływ na zeznania pokrzywdzonej mógł mieć konflikt między jej ojcem a ojcem osoby, której dotyczyło" - czytamy.

Jak informuje prokuratura, po powtórnym umorzeniu śledztwa w czerwcu 2019 r. "pełnoletnia już wówczas pokrzywdzona nie wniosła subsydiarnego aktu oskarżenia pomimo takiego uprawnienia".

Kurscy reagują na artykuł "Gazety Wyborczej"

We wtorek "Gazeta Wyborcza" opublikowała tekst, w którym opisano relację 20-letniej Magdy  Nowakowskiej. Kobieta twierdzi, że jako dziecko była gwałcona przez najstarszego syna obecnego członka zarządu TVP Jacka Kurskiego. Sprawa była dwukrotnie umarzana przez prokuraturę. Ojciec kobiety był w przeszłości m.in. asystentem Kurskiego, gdy ten był europosłem Prawa i Sprawiedliwości.

Po publikacji oświadczenie wydał Jacek Kurski. Stwierdził on, że doszło do "ataku 'Gazety Wyborczej' na jego syna". Jak wskazał były prezes TVP, sprawą zajmowała się prokuratura za czasów Andrzeja Seremeta, który był Prokuratorem Generalnym w latach 2010-2016. Według Kurskiego, biegli "poddali w wątpliwość prawdziwość relacji" kobiety, a ona sama nie zdecydowała się wraz z rodziną na zaskarżenie decyzji prokuratury.

"Nigdy nie wpływałem na bieg śledztwa w tej sprawie" - podkreślił Jacek Kurski, dodając, że w 2017 r. był w "osobistym konflikcie" z Prokuratorem Generalnym Zbigniewem Ziobrą.

Z kolei Antoni Kurski, syn członka zarządu TVP, stwierdził w oświadczeniu, że jego "relacje z Magdą były czysto braterskie". "Współczułem jej, gdyż wiedziałem, jak trudne ma życie z powodu uzależnienia ojca. Trwające od kilku lat próby oskarżenia mnie wiązałem dotąd wyłącznie z zemstą na moim ojcu, w związku z wyrzuceniem z pracy ojca Magdy. Mimo to nigdy nie prosiłem ojca o jakąkolwiek pomoc w tej sprawie. Tym fałszywym oskarżeniom samodzielnie stawiłem czoła w prokuraturze, która tę sfingowaną sprawę dwukrotnie umarzała" - napisał Kurski. 

Więcej o: