Syn b. prezesa TVP Antoni Kurski wydał oświadczenie. Zaprzecza oskarżeniom dot. molestowania

"Stanowczo zaprzeczam informacjom dotyczącym moich rzekomych intymnych relacji z Magdą Nowakowską" - napisał w oświadczeniu Antoni Kurski. Syn związanego z PiS byłego prezesa TVP Jacka Kurskiego odniósł się do oskarżeń, które pojawiły się w artykule "Gazety Wyborczej". Nowakowska oskarża w nim Antoniego Kurskiego o molestowanie jej, gdy była dzieckiem. Sprawa została wcześniej dwukrotnie umorzona.

Artykuł z relacją 20-letniej Magdy Nowakowskiej i jej rodziny opublikowała we wtorek "Gazeta Wyborcza". Kobieta opowiedziała dziennikarzom - a wcześniej śledczym - o tym, jak miała być molestowana i gwałcona przez Antoniego Kurskiego, gdy była dzieckiem. Jak pisze "GW", "z zawiadomienia matki jednoznacznie wynika, że do zdarzeń dochodziło w leśniczówce Danielówka koło Przezmarka", w której wakacje spędzały rodziny Kurskich i Nowakowskich. Sprawa była dwukrotnie umarzana przez prokuraturę, po czym Nowakowska, jak sama powiedziała, straciła ona wiarę w wymiar sprawiedliwości. 

Antoni Kurski to syn członka zarządu i byłego prezesa TVP Jacka Kurskiego, wcześniej polityka związanego z PiS. Ojciec kobiety był w przeszłości m.in. asystentem Kurskiego, gdy ten był europosłem Prawa i Sprawiedliwości. W rozmowie z "Wyborczą" ojciec Magdy Nowakowskiej powiedział, że gdy w 2015 roku molestowanie zostało zgłoszone na policję, Jacek Kurski miał mu przez pośrednika przekazać "sugestię, by wpłynąć na córkę, by ta wycofała zeznania". 

Syn b. prezesa TVP odniósł się do artykułu w krótkim oświadczeniu cytowanym przez portal wpolityce.pl. Pisze o "szkalującym artykule" i stwierdza, że jego "relacje z Magdą były czysto braterskie".

Współczułem jej, gdyż wiedziałem, jak trudne ma życie z powodu uzależnienia ojca. Trwające od kilku lat próby oskarżenia mnie wiązałem dotąd wyłącznie z zemstą na moim ojcu, w związku z wyrzuceniem z pracy ojca Magdy. Mimo to nigdy nie prosiłem ojca o jakąkolwiek pomoc w tej sprawie. Tym fałszywym oskarżeniom samodzielnie stawiłem czoła w prokuraturze, która tę sfingowaną sprawę dwukrotnie umarzała

- pisze Kurski. Oskarża on jednocześnie Jarosława Kurskiego - zastępcę redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" i swojego stryja - o "atak" i "niezrozumiały cios zadany osobiście". Zapowiada, że pozwie autorów artykułu ws. naruszenia dóbr osobistych. W artykule "Gazety Wyborczej" znalazła się informacja, że ze względu na relacje rodzinne Jarosław Kurski "nie brał udziału w żadnym etapie tworzenia i redagowania reportażu ani nie uczestniczył w decyzji o publikacji. Wyłączył się ze sprawy".

Jacek Kurski: Nigdy nie wpływałem na bieg śledztwa w tej sprawie

Wcześniej oświadczenie ws. oskarżeń padających w artykule opublikował Jacek Kurski. Stwierdził on, że doszło do "ataku 'Gazety Wyborczej' na jego syna". Jak wskazał były prezes TVP, sprawą zajmowała się prokuratura za czasów Andrzeja Seremeta, który był Prokuratorem Generalnym w latach 2010-2016. Według Kurskiego biegli "podali w wątpliwość prawdziwość relacji" kobiety, a ona sama nie zdecydowała się wraz z rodziną na zaskarżenie decyzji prokuratury.

"Nigdy nie wpływałem na bieg śledztwa w tej sprawie" - podkreślił Jacek Kurski, dodając, że w 2017 r. był w "osobistym konflikcie" z Prokuratorem Generalnym Zbigniewem Ziobrą.

Według byłego prezesa TVP w sprawie opisanej przez "GW" "nic się nie zgadza" (Jacek Kurski wytyka nieścisłości związane z latami, w których miało dojść do krzywdzenia kobiety), a celem "jednoznacznie politycznego ataku" jest on sam. Ponadto twierdzi, że ojciec kobiety jest alkoholikiem, co miało mieć związek z jego zwolnieniem. Napisał, że jego syn (obecnie 29-letni) jako osoba dorosła sam zdecyduje o dalszych krokach prawnych.

Czytaj również: Jacek Kurski wydał oświadczenie po publikacji "GW" o jego synu. "Nic się w niej nie zgadza"

Więcej o: