Miliony na nagrody w NIK. I dla wieloletnich pracowników, i dla tych z nadania PiS

Czasem po kilkaset tysięcy na osobę, w sumie miliony złotych - tyle w ostatnich latach przeznaczono na premie dla osób na wysokich stanowiskach w Najwyższej Izbie Kontroli. Nagrody wypłacali i poprzedni, i obecny prezes NIK, a dostają je zarówno wieloletni pracownicy, jak i ci zatrudnieni z nadania PiS.
Zobacz wideo "Tusk mnie nie lubi". Rosyjscy youtuberzy wkręcili Andrzeja Dudę

W latach 2017-2019 część z wysoko postawionych pracowników NIK, w tym z kierownictwa Izby, dostało w sumie ponad siedem milionów złotych premii - opisuje Onet.pl. Serwis zwraca uwagę, że opisywane nagrody wypłacono w dużej mierze w czasie, gdy szefem Najwyższej Izby Kontroli był Krzysztof Kwiatkowski, ale nie ustało to po objęciu kierownictwa przez Mariana Banasia w sierpniu 2019 roku.

Z ponad siedmiu milionów 600 tys. zł w latach 2017-2019 dostało pięć osób z kierownictwa NIK; dwudziestu radców prezesa dostało w sumie około 2,4 mln, a dyrektorzy departamentów i delegatów - 4,7 mln (co daje średnio 125 tys. na osobę). 

Wśród wieloletnich pracowników jest np. radca prezesa Józef Górny. Dostawał w latach 2014-2019 premię 31 razy, łącznie około 350 tys. zł. Onet zwraca uwagę, że w większości dostał je za kierownictwa Kwiatkowskiego, ale ostatnia ujęta w dokumentach nagroda przyznana została decyzją Mariana Banasia. Dyrektor generalny NIK Andrzej Styczeń w okresie 2017-2019 otrzymał 235 tys. zł premii. Sam Kwiatkowski otrzymał mniej od nich - w sumie 85 tys. zł - a także mniej od swoich zastępców, którzy dostali od 100 do 118 tys. zł premii.  

Ludzie PiS w ramach "cichego układu"

Onet opisuje, że nagrody dostawali także nowi ludzie z NIK, powiązani z PiS-em. To m.in. obecna wiceprezes Małgorzata Motylow, która od czerwca 2016 do końca 2019 roku dostała 110 tys. zł (z czego najwyższą pojedynczą nagrodę - 19 tys. zł - przyznał jej już Marian Banaś), oraz Tomasz Sobecki, syn byłej posłanki PiS Anny Sobeckiej (160 tys. zł nagród w dwa lata). 

Według dziennikarzy zatrudnienie Motylow i Sobeckiego jeszcze przez prezesa Kwiatkowskiego było efektem "cichego układu", na który poszedł on z PiS po wyborach. W ramach ustępstw do NIK trafiły osoby związane z PiS, a Motylow - znajoma Marty Kaczyńskiej - została członkinią kolegium NIK, które m.in. opiniuje kontrole Izby. 

Więcej o: