Sprawa pumy Nubii. Kamil S. przeprasza zoo i dyrektorkę. "Wypowiadałem się pod wpływem emocji"

"Oświadczam, iż treści publikowałem i wypowiadałem pod wpływem emocji, przyznaję, iż mogły one nie pokrywać się z prawdą" - napisał Kamil S., który kilka dni temu uciekł z pumą Nubią, chcąc uniknąć przekazania zwierzęcia do poznańskiego zoo. Obecnie puma jest w zoo w Chorzowie, a mężczyzna walczy o to, by mogła do niego wrócić.

Zwrot akcji w sprawie pumy Nubii. W piątek 10 lipca ogłoszono, że zoo w Poznaniu zamierza odebrać pumę Kamilowi S., który jest weteranem z Afganistanu. Placówka miała podstawy do takich działań - tak zdecydował sąd, nakazując odebranie zwierzęcia mężczyźnie. S. w obawie przed odebraniem zwierzęcia uciekł do lasu i zaczął się ukrywać. 

W niedzielę 12 lipca puma Nubia odnalazła się - trafiła do zoo w Chorzowie. Jak opisywał wówczas radny Sosnowca Łukasz Litewka, chorzowskie zoo "na jakiś czas da schronienie Nubii". Jednocześnie zoo w Chorzowie wskazało, że puma odbędzie 30-dniową kwarantannę. Oceniono również, że stan zwierzęcia jest zły. Nubia była prowadzana przez Kamila S. na smyczy, przebywała w za małej klatce. Dzień później narracja się zmieniła - stwierdzono, że puma jest w dobrym stanie.

Czytaj więcej: Śląsk. Uciekł z pumą do lasu. Opublikował nagranie ze zwierzęciem. "Bezpieczni"

Jak opisuje TVN24, Kamil S. zgłosił się do zoo w Chorzowie jako wolontariusz zarówno w poniedziałek, jak i wtorek "był od rana przy jej klatce". Mężczyzna został przesłuchany 11 lipca, usłyszał zarzut przywłaszczenia zwierzęcia o wartości ośmiu tysięcy złotych (nie przyznał się). Kamil S. zapowiada walkę o to, by puma mogła przy nim zostać.

Zobacz wideo 83-latek jechał pod prąd na ekspresówce S1 w Bielsku-Białej. Było o krok od tragedii

Sprawa pumy Nubii. Kamil S. przeprasza poznańskie zoo

Zoo w Poznaniu wydało już zgodę na to, by Nubia została w Chorzowie. Natomiast we wtorek Kamil S. poprzez Facebooka (zrobił to z konta "Projekt puma - Nubia") przeprosił za całą sytuację. Weteran z Afganistanu wskazuje, że gdy opisywał interwencję pracowników zoo z 10 lipca, robił to "pod wpływem emocji".

Oświadczam, iż treści publikowałem i wypowiadałem pod wpływem emocji, przyznaję, iż mogły one nie pokrywać się z prawdą, a tym samym naruszać dobre osobiste wyżej wymienionych

- napisał S.

Czytaj więcej: Koniec poszukiwań pumy, z którą weteran z Afganistanu uciekł do lasu. Zwierzę trafiło do zoo w Chorzowie

Wcześniej mężczyzna wskazał, ze przeprasza Ogród Zoologiczny w Poznaniu i jego dyrektorkę Ewę Zgrabczyńską. Mężczyzna zobowiązał się też nie wypowiadać i nie publikować "podobnych treści" w przyszłości, a także usunąć z mediów społecznościowych "wszelkie strony, grupy, wydarzenia, mające na celu ratowanie pumy Nubii".

Więcej o: