Oświęcim. Wypadek kolumny BOR z premier Szydło. Prokurator wnosi o uznanie kierowcy seicento winnym

Proces w sprawie wypadku z lutego 2017 roku z udziałem rządowej kolumny samochodów z ówczesną premier Beatą Szydło w Oświęcimiu dobiega końca. W środę strony zgłosiły swoje oczekiwania dotyczące wyroku, który ma zapaść w czwartek. Prokurator wniósł o uznanie kierowcy seicento winnym.

Jak podaje Marta Gordziewicz z TVN24, w środę 8 lipca w sądzie w Oświęcimiu prokurator przedstawił swoje oczekiwania dotyczące wyroku. "Prokurator wnosi o uznanie Sebastiana Kościelnika za winnego spowodowania wypadku, w którym ucierpiała ówczesna premier Beata Szydło. Chce wymierzenia Kościelnikowi (kierowcy seicento - red.)  kary 1 roku ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, nadzorowanej pracy społecznej" - napisała na Twitterze dziennikarka.

Obrońca domaga się z kolei uniewinnienia kierowcy seicento. Wyrok w tej sprawie ma zapaść już w czwartek 9 lipca. We wtorek 7 lipca w sądzie wygłoszono natomiast niejawną część mów końcowych, która objęła materiał z zeznaniami Beaty Szydło czy funkcjonariuszy byłego Biura Ochrony Rządu.

Wypadek z udziałem rządowych aut w Oświęcimiu. Wyrok 9 lipca

Do wypadku z udziałem aut BOR wiozących ówczesną premier Beatą Szydło doszło 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu. Według ustaleń policji kolumna rządowa, na którą składały się trzy samochody, wyprzedzała seicento. 21-letni kierowca osobówki miał przepuścić pierwszy pojazd, po czym skręcił w lewo i uderzył w auto, w którym jechała premier. Samochód polityk następnie uderzył w drzewo.

Proces w tej sprawie rozpoczął się w październiku 2018 roku mimo tego, że kilka miesięcy wcześniej Prokuratura Okręgowa w Krakowie wystąpiła o warunkowe umorzenie postępowania. Sam oskarżony i jego obrońcy nie zgodzili się jednak na umorzenie sprawy.

Sebastian Kościelnik jest jedynym oskarżonym w sprawie zdarzenia. Jak podkreśla obrona, prokuraturze nie udało się dotrzeć do innych świadków, a trzech prokuratorów zajmujących się tą sprawą, zrezygnowało z postępowania. Dodatkowo zabezpieczone nagranie z monitoringu zostało uszkodzone, a śledczym nie udało się odczytać kluczowych danych z rejestratora limuzyny. Kierowca seicento nie przyznaje się do winy. Mężczyzna podkreśla, że nie słyszał sygnałów dźwiękowych pojazdów rządowych.

Zobacz wideo Śmiertelne wypadki drogowe od lat mają tę samą przyczynę
Więcej o: