A1. Zbiegli z miejsca zdarzenia po doprowadzeniu do śmiertelnego wypadku. Sami zgłosili się na policję

Policjanci przez wiele godzin szukali dwóch mężczyzn, którzy zniknęli po tragicznym wypadku na autostradzie A1 pomiędzy węzłami Łódź Górna i Łódź Wschód. W czwartek wieczorem obaj sami zgłosili się na policję.

Do tragicznego wypadku doszło w czwartek o godzinie 5:30 na 314. kilometrze autostrady (pomiędzy węzłami Łódź Górna i Łódź Wschód). Jadący z nadmierną prędkością samochód uderzył w tył innego auta, wskutek czego pojazd dachował, odbił się od barier i wrócił na pas. 50-letni kierowca uderzonego samochodu poniósł śmierć na miejscu, zaś sprawca i pasażer drugiego auta zbiegli z miejsca zdarzenia.

A1. Sprawcy zbiegli z miejsca zdarzenia. Policja szukała ich cały dzień

Policja przez cały czwartek przeszukiwała okolice Wiśniowej Góry, na wysokości której doszło do wypadku. Po uderzeniu w tył innego auta pojazd z dwoma osobami w środku dachował. Mężczyźni wydostali się z pojazdu, po czym przeskoczyli na drugi pas autostrady A1 i pobiegli w stronę lasu - informuje "TVN24".

Ułatwieniem w poszukiwaniach mężczyzn było nagranie z monitoringu na terenie jednego z Miejsc Obsługi Podróżnych. Po wypadku dokonali tam zakupów, między innymi piwa.

Sprawca i pasażer zgłosili się na policję. Grozi im do 12 lat więzienia

Łódzka prokuratura poinformowała, że mężczyźni, którzy zbiegli z miejsca wypadku, sami zgłosili się na policję. - Zatrzymani to najprawdopodobniej kierujący autem oraz pasażer. Mężczyźni zgłosili się na policję w okolicach Częstochowy - mówi Krzysztof Kopania z prokuratury w Łodzi. Jeszcze dziś obaj mają stanąć przed prokuratorem.

Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, a także ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi do 12 lat więzienia. Dochodzenie policji wykazało, że w rozbitym samochodzie, którego kierowca uderzył w inny pojazd, znajdował się alkohol, a także foliowe opakowania z białym proszkiem.

Zobacz wideo Kolizja i jazda pod prąd w Olsztynie
Więcej o: