Miał symulować podcięcie gardła lalce z twarzą Jędraszewskiego. Zarzut "publicznego nawoływania do zabójstwa"

Prokuratura postawiła zarzuty po zeszłorocznej gali Mr Gay Poland - ustalił Onet. Marek M., który podczas tańca miał symulować podcięcie gardła lalce z podobizną arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, ma odpowiedzieć za publiczne nawoływanie do zabójstwa duchownego i do nienawiści na tle różnic wyznaniowych. Zarzuty dotyczą także znieważenia wyznawców Kościoła katolickiego. Mężczyźnie grozi więzienie.

Informację przekazał w środę 24 czerwca Onet, powołując się na komunikat Prokuratury Okręgowej w Warszawie. 

Zobacz wideo

Mr Gay Poland. Są zarzuty dla Marka M., grozi mu więzienie

Prokuratura przekazała, że Marek M. usłyszał zarzuty publicznego nawoływania do zabójstwa duchownego (art. 255 par. 2 kodeksu karnego - za przestępstwo grozi do 3 lat więzienia), nienawiści na tle różnic wyznaniowych (art. 256 par. 1 - zagrożony karą do 2 lat więzienia), a także znieważenia wyznawców Kościoła katolickiego" (art. 257 par. 1 - do 3 lat więzienia).

W odpowiedzi na postawienie zarzutów adwokatka Marka M. poinformowała, że nie przyznaje się on do winy.  - Mój klient nie przyznaje się do winy, nie nawoływał do nienawiści. Przede wszystkim zaś nie było żadnego podrzynania gardła. Nie wiem, skąd prokuratura to wzięła. Mój klient krytykował natomiast poglądy abp. Jędraszewskiego. Należy do środowiska LGBT, arcybiskup publicznie nazwał takie osoby "tęczową zarazą" - powiedziała w rozmowie z "Wyborczą Poznań". Jak dodała, jej klient podczas swojego występu chciał pokazać, że "na dźwięk tych słów pęka mu serce".

Do kontrowersyjnego pokazu doszło w sierpniu zeszłego roku w jednym z poznańskich klubów. Podczas jednego z występów miało dojść do symulacji podcięcia gardła dmuchanej lalce, która zamiast twarzy miała przyklejone zdjęcie metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego. Dookoła rozlano też sztuczną krew. Nagrania z występu obiegły sieć, a organizatorzy Mr Gay Poland poinformowali, że nie zostali wcześniej poinformowani o szczegółach występu i sprzeciwiają się "wszelkim rodzajom mowy nienawiści, nawoływania do przemocy oraz innym formom propagowania tego typu postaw".

Wcześniej duchowny nazwał społeczność LGBT "tęczową zarazą". Jak opisywaliśmy, prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie - wskazano, że Kodeks karny nie przewiduje kar za publiczne nawoływanie do nienawiści lub publiczne znieważanie ze względu na orientację seksualną. Zdaniem śledczych słowa metropolity krakowskiego nie stanowiły zagrożenia dla życia i zdrowia innych osób, a potencjalne, wynikające z jego wypowiedzi zagrożenie było "abstrakcyjne" oraz "nieokreślone". Na decyzję prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa wpłynęły zażalenia osób prywatnych i organizacji walczących o prawa mniejszości - nie zostały jednak uwzględnione.