Autolustracja Kujdy stoi w miejscu. Sąd od ponad roku nie otrzymał opinii IPN ws. TW "Ryszarda"

W kwietniu 2019 sąd zajął się autolustracją Kazimierza Kujdy, jednego z bohaterów "taśm Srebrnej" i wielokrotnego prezesa NFOŚiGW. Ponad rok później sprawa nie ruszyła z miejsca. "Rzeczpospolita" wskazuje, że to IPN hamuje proces, ponieważ dotąd nie wysłał opinii.

Na początku kwietnia 2019 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wszczął postępowanie autolustracyjne wobec Kazimierza Kujdy. Kujda jest blisko związany z Prawem i Sprawiedliwością, w przeszłości kierując m.in. spółką Srebrna. Po publikacji taśm "Gazety Wyborczej" na temat Srebrnej to właśnie na niego zwróciły się oczy opinii publicznej.

Czytaj więcej: Kaczyński mówi, że nie wiedział o Kujdzie. Ale do teczki "Ryszarda" zajrzano, gdy został premierem

Do lutego 2019 roku (od 2015) zajmował stanowisko prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (wcześniej był nim w latach 2000-2002 i 2006-2008). Kujda sam złożył rezygnację ze stanowiska i wystąpił o autolustrację. Wszystko poprzedziły publikacje medialne, z których wynikało, że Kujda współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa od 1979 roku i widnieje w inwentarzu Instytutu Pamięci Narodowej jako TW "Ryszard".

Zobacz wideo Krzysztof Brejza: Nie wierzę, że Jarosław Kaczyński nie wiedział o teczce Kujdy

"Rzeczpospolita": IPN hamuje lustrację Kujdy

Kujda ponad rok temu tłumaczył, że "mógł podpisać jakieś dokumenty", ale nie podejmował współpracy i "nikomu nie zaszkodził".

Ponad rok od zajęcia się autolustracją przez sąd, "Rzeczpospolita" donosi, że to IPN hamuje rozwój sprawy:

Sąd Okręgowy w Warszawie od 2 kwietnia ubiegłego roku czeka na opinię Instytutu Pamięci Narodowej, czy Kazimierz Kujda złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, zaprzeczając współpracy z SB.

To właśnie brak opinii IPN wpływa na to, że proces nie ruszył z miejsca. Stosowne dokumenty trafiły do Instytutu 17 kwietnia - wynika z informacji sądu. Kujda piastował szereg państwowych funkcji, mimo tego, że nie został poddany lustracji. "Rzeczpospolita" podsumowuje, że miał trochę szczęścia, ponieważ akurat stanowisko prezesa NFOŚiGW wyłączono spod obowiązku lustracji.

Więcej o: