Trzymali tęczowe banery, zostali wypchnięci z wiecu Dudy. Jednego z aktywistów zaproszono do Pałacu

Prezydenta w Lublinie powitały m.in. tęczowe banery. Wszystko w reakcji na jego ostatnie wypowiedzi. Aktywiści byli atakowani przez zwolenników Dudy i wypychani z tłumu. Jeden z mężczyzn, który trzymał plakietkę "Jesteśmy ludźmi, a nie ideologią", relacjonował później, że udało mu się dopchać do prezydenta, a ten obiecał mu zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego.

Andrzej Duda odwiedził w poniedziałek Lublin, a podczas spotkania z sympatykami nawiązywał do swoich ostatnich słów m.in. o "ideologii LGBT". Później sprawnie przeszedł od "ideologii" do Jana Pawła II, mówiąc:

Na te wszystkie ataki ideologicznie motywowane mam tylko jedną odpowiedź. Chciałbym, żebyście przypomnieli sobie, co o tych sprawach mówił z odwagą i determinacją Jan Paweł II. Nasz autorytet moralny.

Czytaj więcej: Duda o ochronie rodziny: Musimy przetrwać ten ideologiczny huragan. Odwołał się również do słów Jana Pawła II

Zobacz wideo Politycy PiS uderzają w osoby LGBT. Biedroń: Wiele matek boi się o swoje dzieci

Duda przemawia, na placu banery w kontrze do słów o LGBT

Prezydent w stolicy Lubelszczyzny został powitany nie tylko przez zwolenników z plakietkami z napisem "Duda2020". Zjawiło się sporo osób z tęczowymi banerami, w tym z napisem "Jesteśmy ludźmi nie ideologią".

Byli tam też przedstawiciele Greenpeace z transparentami: "Jedenaste: Nie bądź obojętny" oraz "Silence = Death".

W ostatnich dniach polscy politycy, wraz z prezydentem Andrzejem Dudą na czele, wygłosili o społeczności LGBT+ serię skandalicznych słów. W reakcji na to cztery osoby pojawiły się dziś na spotkaniu wyborczym Andrzeja Dudy w Lublinie

- wskazuje Greenpeace, dodając, że w ten sposób solidaryzuje się ze społecznością LGBT i wspiera m.in. organizację "Miłość nie wyklucza".

Tęczowy baner na wiecu Dudy, mężczyzna wypchnięty z tłumu

Podczas wystąpienia prezydenta w Lublinie można jednak zauważyć, że wśród uczestników znalazł się młody człowiek z banerem "Jesteśmy ludźmi nie ideologią". Wszystko zarejestrowano na nagraniu na Facebooku, zaczyna się od 7:15:

Gdy tylko baner zaczyna być widoczny, można zauważyć, że za prezydentem dochodzi do niemałego zamieszania. Mężczyzna z trudem utrzymuje plakietkę, jest wypychany przez zwolenników, po chwili znika z kadru.

Trzymał baner, prezydent obiecał spotkanie. "Przekazałem dane jego służbie"

Po tych zdarzeniach mężczyzna, którego wypchnięto, opisał dalszą część zdarzeń z Lublina. Bart Staszewski oznajmił, że udało mu się podejść do prezydenta Andrzeja Dudy. Relacjonował:

Powiedziałem, co uważam, że jesteśmy nie ideologią a ludźmi, że kamienie na marszach równości to efekt homofobii, jaką sieje PiS, że powinien się wstydzić za swoje słowa, że nie powinien dzielić Polaków i że to niegodne jego urzędu. Powiedziałem, że nie chce się przekrzykiwać z jego zwolennikami i że jako Polak mam prawo, abyśmy się spotkali w lepszych warunkach i żeby wysłuchał osoby, którymi gardzi jego partia.

Jak dodał Staszewski, prezydent zgodził się zaprosić go do Pałacu Prezydenckiego.

Powiedziałem, że trzymam go za słowo. Przekazałem dane jego służbie. Czekam

- skwitował.

Więcej o: