Awansowana za Ziobry sędzia złożyła donos na dziennikarza. Grozi mu więzienie za publikacje o Zatoce Sztuki

W styczniu 2019 r. dziennikarz Onetu Mikołaj Podolski ujawnił szczegóły aktu oskarżenia wobec Krystiana W. (ps. Krystek) i Marcina T., współzałożycieli sopockiej "Zatoki Sztuki". Śledczy zarzucają obu przestępstwa o charakterze pedofilskim. Jak się okazuje, to dziennikarzowi grożą teraz dwa lata więzienia, a zawiadomienie do prokuratury w jego sprawie złożyła wiceprezes Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Mikołaj Podolski od 2015 roku - czyli na długo przed premierą filmu "Nic się nie stało" - zaczął publikować artykuły o pedofilskich przestępstwach, do których dochodziło w sopockich klubach, w tym w "Zatoce Sztuki". Opisywał w nich działalność Krystiana W. ps. Krystek i Marcina T., jednego z założycieli "Zatoki". Dziennikarz Onetu współpracował też ze śledczymi, którzy zajmowali się tą sprawą. Za dociekane prawdy Podolskiemu grożono, atakowano go w internecie, a także wysyłano paszkwile do jego pracodawców. 

W styczniu 2019 na łamach Onetu ukazał się artykuł "Akta 'łowcy nastolatek' skrywają mrok", w którym Podolski jako pierwszy przedstawił szczegóły zarzutów prokuratury wobec Marcina T. i "Krystka". Pierwszemu z nich śledczy przypisują pięć nieletnich ofiar seksualnych, drugiemu - 33. Akt oskarżenia przeciw tej dwójce wysłano do sądu w Wejherowie w czerwcu 2018 r., a proces ruszył w styczniu 2019 r. 

Zobacz wideo Terlikowski wyjaśnia swoje słowa z "Zabawy w chowanego"

By zdobyć materiały do artykułu, Podolski wystąpił do Sądu Rejonowego w Wejherowie o wgląd do akt. Prezes sądu wyraziła na to zgodę, choć bez możliwości sporządzenia kserokopii. Dziennikarz poinformował też sąd, że na bazie notatek sporządzi publikację prasową. Co warto podkreślić, ta pojawiła się na portalu Onet pół roku po zakończeniu prokuratorskiego śledztwa i jeszcze przed rozpoczęciem procesu, a więc uczestnicy postępowania już dawno mogli zapoznać się z aktami sprawy. 

Dziennikarzowi Onetu grożą dwa lata za artykuł o "Krystku" i Marcinie W. Donos złożyła wiceprezes sądu 

Jak się okazuje, Podolskiemu grożą teraz dwa lata więzienia, czyli o rok mniej, niż zasądzono w październiku 2018 r. wobec "Krystka" za brutalne zgwałcenie nastoletniej dziewczyny (jedyny jak dotąd prawomocny wyrok ws. Krystiana W.). Dziennikarzowi zarzucono popełnienie przestępstwa z art. 241 kodeksu karnego, stosowanego niezwykle rzadko wobec przedstawicieli mediów: "Kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". 

Na Podolskiego nie poskarżył się nikt zamieszany w sopocką seksaferę, a Joanna Łaguna-Popieniuk, wiceprezes Sądu Okręgowego w Gdańsku, która zawiadomienie do prokuratury złożyła dzień po publikacji artykułu "Akta 'łowcy nastolatek' skrywają mrok". "Stanowisko to zajmuje od 2017 r. Gdy ją powoływano razem z prezesem tego sądu Rafałem Terleckim, do Gdańska przyjechał wiceminister Łukasz Piebiak, wówczas prawa ręka ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry" - pisze Podolski na łamach Onetu, podkreślając, że "Krystek" i Marcin T. usłyszeli pierwsze zarzuty dopiero po kilku miesiącach od wybuchu "seksafery", a w jego przypadku wymiar sprawiedliwości zareagował niemal natychmiast. Co więcej, w toku postępowania nie przesłuchano nawet prezes wejherowskiego sądu.

"Prokurator Agnieszka Nowicka oskarżyła mnie o ujawnienie okoliczności wskazanych w zeznaniach przez pięć pokrzywdzonych dziewczyn [...]. Po analizie odkryłem jednak, że cztery z nich łączy jedno: ujawnienie przeze mnie ich zeznań obaliło kłamstwa Marcina T." - tłumaczy Podolski.

"Starałem się wszystko zrobić legalnie. Miałem świadomość, że jeśli coś pójdzie nie tak, to wiele osób będzie chciało mnie zniszczyć w sądach, choć nie spodziewałem się tego po ludziach awansowanych za czasów Zbigniewa Ziobry na wysokie stanowiska. Wszak minister obiecał walczyć z pedofilią, a nie z ludźmi, którzy starają się nagłaśniać przypadki pedofilii" - czytamy na łamach Onetu.

W tym roku krakowski sąd miał zdecydować, czy sprawę można umorzyć bez procesu, jednak ze względu na epidemię koronawirusa rozprawę przełożono. "Obecnie mój status prawny to wciąż "oskarżony" i nadal nie mam pewności, czy nie trafię do więzienia za ujawnienie informacji dotyczących sprawy "Krystka", Marcina T. i Zatoki Sztuki" - pisze Podolski.