Zamek w Roztoce zabiera głos ws. rzekomego skarbu. Chodzi o 28 ton złota ukrytego przez nazistów

"Deklarujemy pełną gotowość do współpracy z odpowiednimi organami administracji publicznej" - poinformował w oświadczeniu Zarząd Fundacji Zamek Roztoka - Ocalić od zapomnienia. To reakcja na medialne doniesienia o tym, że na terenie posiadłości może znajdować się 28 ton złota ukrytych przez Niemców w trakcie II wojny światowej.

Sprawa ma związek z tzw. "Dziennikami Wojennymi", których autorem w czasie II wojny światowej miał być współpracownik Günthera Grundmanna. Grundmann był niemieckim historykiem sztuki, który stworzył tzw. listę Grundmanna - zaszyfrowany spis dóbr kultury na Dolnym Śląsku.

Treść dzienników analizuje od kilku lat Fundacja Polsko-Niemiecka "Śląski Pomost". - Rękopis mówi o ostatnich miesiącach wojny, o efektach pracy SS związanych z chowaniem skarbów, depozytów, kosztowności przed nacierającym frontem rosyjskim - mówił w rozmowie z NTV prezes fundacji Roman Furmaniak.

Jak dodał, rękopis mówi m.in. o zrabowanym złocie, wrocławskich depozytach, a także o rzeczach, które przywieziono z innych miejsc w Europie (np. z Czech, Belgii i Francji). Prezes "Śląskiego Pomostu" ujawnił w NTV jedną z lokalizacji - miałby nią być Pałac w Roztoce w woj. dolnośląskim.

 
- Pałac Roztoka w wyniku wydarzeń wojennych znalazł się w rękach SS. (...) Posiadłość została zagospodarowana na schowanie 28 ton złota

- przekonywał Roman Furmaniak. Tym skarbem miałyby być "biżuteria, monety i sztaby".

- Nie mówię, że definitywnie, że to na pewno tam spoczywa, mówię, że na pewno było to tam schowane, tak wynika z materiałów - podkreślił. Prezes fundacji dodał, że o sprawie informował już polski rząd, jest też w kontakcie z właścicielami pałacu.

- Nie zamierzamy robić nic niezgodnego z prawem - zaznaczył.

W tzw. "Dziennikach Wojennych" napisano, że skarb miał zostać ukryty w "głębokiej studni", która następnie została "wysadzona, zasypana i wyrównana".

"Deklarujemy pełną gotowość do współpracy"

Do wypowiedzi Romana Furmaniaka odniósł się Zarząd Fundacji Zamek Roztoka - Ocalić od zapomnienia. Właściciele pałacu potwierdzili, że działacze "Śląskiego Pomostu" kontaktował się już z nimi kilkukrotnie.

Nie przekazali jednak żadnych możliwych do zweryfikowania informacji na temat miejsca ukrycia skarbu ani szczegółów ewentualnej akcji wydobywczej. Z całą stanowczością podkreślamy, że nie będziemy podejmować żadnych kroków prawnych i faktycznych, które mogłyby stać w sprzeczności z obowiązującymi w tym zakresie regulacjami prawnymi. Jednocześnie deklarujemy pełną gotowość do współpracy z odpowiednimi organami administracji publicznej

- czytamy w oświadczeniu.

Zobacz wideo Największy gatunek szerszenia na świecie pojawił się w USA