Pomorskie. 5-letnie bliźniaczki katowane w domu. Ich matka i jej konkubent usłyszeli zarzuty

W piątek do jednego z domów w województwie pomorskim wezwana została karetka pogotowia. Lekarz przybyły na miejsce powiadomił policję, że obrażenia jednej z 5-letnich bliźniaczek wskazują na pobicie. W sprawie zatrzymani zostali matka dziewczynek oraz jej partner. Oboje usłyszeli już zarzuty znęcania się nad dziećmi.

Jak podaje lebork.naszemiasto.pl do zdarzenia doszło w piątek 22 maja w jednym z domów w Siemirowicach pod Lęborkiem na Pomorzu. Karetka pogotowia wezwana została do 5-letniej dziewczynki.

5-letnie bliźniaczki katowane w domu w Siemirowicach. Konkubent ich matki usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa jednej z nich

- Zgłoszenie otrzymaliśmy od lekarza z karetki pogotowia, że prawdopodobnie doszło do pobicia dziecka. Karetkę wezwał ktoś prawdopodobnie z rodziny. Dziecko zostało przetransportowane do szpitala w Lęborku i tam poddane badaniom. Lekarz decydował czy stan dziecka pozwalał, żeby było przetransportowane i zostało przewiezione - powiedziała portalowi sierż. sztab. Marta Bąciaszek z Komendy Powiatowej Policji w Lęborku. Dziewczynka trafiła finalnie do szpitala specjalistycznego w Gdańsku.

Matka 5-letnich bliźniaczek oraz jej konkubent od razu zostali zatrzymani przez policję i osadzeni w policyjnej celi. Funkcjonariusze ustalili, że druga z bliźniaczek także została poszkodowana, ale jej obrażenia były lżejsze. Konkubent oraz matka 5-latek zostali w weekend przesłuchani w Prokuraturze Rejonowej w Lęborku.

Zobacz wideo Co robić, gdy jesteś świadkiem przemocy wobec dzieci?

27-letni Daniel P. usłyszał zarzut znęcania się nad bliźniaczkami oraz usiłowanie zabójstwa wobec jednej z dziewczynek. Ich matka, 24-letnia Klaudia K., ma zarzut znęcania się za brak reakcji wobec działań swojego partnera. - Ponadto naraziła je na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, również w ten sam sposób nie reagując na poczynania partnera - dodał szef Prokuratury Rejonowej w Lęborku prokurator Patryk Wegner. Zatrzymani nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień. Mężczyźnie grozi nawet dożywotnie pozbawienia wolności, a kobiecie do 8 lat więzienia. Obydwoje zostali tymczasowo aresztowani.