Były dyplomata USA: Przerzucenie broni nuklearnej z Niemiec do Polski to bardzo zły pomysł

Były dyplomata Stanów Zjednoczonych w Polsce, Steven Pifer, odniósł się do ostatniej wypowiedzi Georgette Mosbacher. Ekspert wyjaśnił, dlaczego przeniesienie broni nuklearnej USA z Niemiec do Polski jest bardzo złym i kosztownym pomysłem.

Artykuł Stevena Pifera opublikowany został na stronie Brookings, amerykańskiej grupy badawczej zajmującej się badaniami w dziedzinie zarządzania, polityki zagranicznej i gospodarki. Były dyplomata Stanów Zjednoczonych w Polsce, a także były dyrektor ds. Rosji i Ukrainy w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA skrytykował pomysł ambasador USA w Polsce.

Georgette Mosbacher napisała na Twitterze, że skoro Niemcy nie chcą broni jądrowej, to może powinna ona trafić do Polski. "Jeśli Niemcy chcą zmniejszyć potencjał nuklearny i osłabić NATO, to być może Polska - która rzetelnie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, rozumie ryzyka i leży na wschodniej flance NATO - mogłaby przyjąć ten potencjał i u siebie" - tak dokładnie brzmiał wpis amerykańskiej ambasador.

Broń jądrowa USA z Niemiec do Polski? Amerykański ekspert twierdzi, że to bardzo zły pomysł

Pomysł Mosbacher został skrytykowany przez wielu amerykańskich ekspertów, w tym właśnie przez Stevena Pifera. We wstępie artykułu Pifer pisze, że ma nadzieję, iż wypowiedź ambasador jest związana z nieznajomością kwestii dotyczącej broni nuklearnej i nie odzwierciedla opinii władz Stanów Zjednoczonych. Dalej ekspert wyjaśnia, dlaczego przeniesienie broni z Niemiec do Polski byłoby tak problematyczne.

Steven Pifer za pierwsze przeciwwskazanie uważa zbyt kosztowny proces przeniesienia broni. Wymagałoby to budowy specjalnej infrastruktury, która zapewniłaby bezpieczeństwo przenoszonemu sprzętowi. Broń taka musi być przechowywana w specjalnie odizolowanych bunkrach lotniczych, które musiałyby powstać na terenie Polski.

Zobacz wideo Eksplozja jądrowa z bardzo bliska [Próba Teapot Turk w 1955 roku]

Po drugie operacja taka byłaby niebezpieczna. Bomby B61 byłyby bardziej narażone w Polsce na atak Rosji. Moskwa mogłaby zaatakować na przykład przy wykorzystaniu rakiet Iskander, które zostałyby umieszczone w obwodzie kaliningradzkim. Jak zauważa ekspert, z tego miejsca byłyby one w stanie dotrzeć do niemal każdego miejsca w Polsce. W zasięgu rosyjskich rakiet byłyby także bazy, gdzie stacjonują F-16.

Steven Pifer obawia się, że taka decyzja byłaby też zbyt prowokacyjna wobec Rosji. Amerykański ekspert porównał to do sytuacji z 1962 roku, kiedy Rosja umieściła rakiety na Kubie w odległości 150 kilometrów od granicy z USA, co doprowadziło do wybuchu kryzysu kubańskiego. Pifer zauważa też, że Rosja bardzo często decyduje się na prowokacyjne zachowania, czego przykładem jest ostatnie użycie siły wojskowej przeciwko Ukrainie i zajęcie Krymu.

Według eksperta taka decyzja mogłaby podzielić sojuszników z NATO, ponieważ część państw mogłaby nie godzić się na przeniesienie broni nuklearnej do Polski. Konflikty z kolei doprowadziłyby do osłabienia całego NATO. Osłabienie takie mogłoby mieć fatalne skutki w przypadku ataku Rosji na państwa sojuszu.

Około 20 amerykańskich bomb nuklearnych B61 składowanych jest w bazie wojskowej Buchel niedaleko Cochem w Niemczech. W przypadku decyzji NATO o ich użyciu, broń może zostać zrzucona z samolotów amerykańskich lub z niemieckich samolotów Tornado, które są przystosowane do tego typu operacji. Taki scenariusz jest też od kilku lat w programie ćwiczeń amerykańskiego i niemieckiego wojska. Od niedawna w takich ćwiczeniach biorą udział również polskie F-16.