"Rz": CBA wiedziało o zakupie bezwartościowych masek na cztery dni przed podpisaniem umowy

Centralne Biuro Antykorupcyjne wiedziało o zakupie 120 tysięcy bezwartościowych maseczek przez Ministerstwo Zdrowia na cztery dni przed podpisaniem umowy i przelaniem pieniędzy - wynika z ustaleń "Rzeczpospolitej". Nie wstrzymano jednak transakcji ani nie zweryfikowano certyfikatu, który okazał się fałszywy.

CBA na cztery dni przed podpisaniem umowy i przelaniem pieniędzy wiedziało o planowanym przez Ministerstwo Zdrowia zakupie maseczek ochronnych od Łukasza G., kolegi ministra Łukasza Szumowskiego - podaje "Rzeczpospolita". Środki ochronne okazały się nic niewarte - był do nich dołączony m.in. fałszywy certyfikat.

Zobacz wideo Miliony za maseczki z podrobionym certyfikatem. Wiceminister zdrowia tłumaczy

Ministerstwo Zdrowia powiadomiło CBA o transakcji ws. maseczek. Nie sprawdzono jej

Jak wynika z ustaleń "Rz", mimo posiadanej wiedzy śledczy CBA nie zrobili nic, żeby zablokować transakcję. Nie zweryfikowali także certyfikatów dołączonych do środków ochronnych - choć te, jak opisuje "Rz", "można było sprawdzić jednym telefonem". Dziennik powołuje się na email wysłany 26 marca przed instruktora narciarstwa Łukasza G. - to właśnie on dzięki znajomości z bratem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, zaoferował ministerstwu pośrednictwo w zakupie partii 120 tysięcy maseczek chirurgicznych dla lekarzy za kwotę 5 mln złotych.

Mail G. został przesłany do CBA przez Małgorzatę Dębską, zastępczynię departamentu nadzoru i kontroli w resorcie zdrowia. G. powołuje się na pilność sprawy i opisuje, że towar "jest już opłaconych z prywatnych, domowych środków" jego oraz żony - opisuje "Rzeczpospolita". Z ustaleń dziennika wynika, że G. prosi również ministerstwo zdrowia o "wsparcie dyplomatyczne w Chinach".

Śledczych nie zaniepokoiła ani cena masek, ani certyfikat ICR Polska wystawiony dla chińskiego producenta masek, który okazał się fałszywy. W rozmowie z "Rz" rzecznik Ministerstwa Zdrowia Łukasz Andrusiewicz potwierdził, że śledczy"nie kazali wstrzymać postępowania", a sam email to "standardowe postępowanie w procesie zakupowym ustalone wspólnie z CBA". Rzecznik CBA Temistokles Brodowski nie odpowiedział gazecie na zadane pytania.

Sprawę bada prokuratura.

Więcej o: