Raport NIK pokazuje błędy w szkoleniu żołnierzy. Brakuje amunicji i instruktorów, ćwiczenia na 30-letniej broni

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, który jest wynikiem kontroli przeprowadzonej w jednostkach szklenia szeregowych żołnierzy i podoficerów Wojska Polskiego. Kontrola wykazała, że żołnierze są źle szkoleni: w ośrodkach brakuje symulatorów, ślepej amunicji i wykwalifikowanych instruktorów. Raport NIK skomentował już szef MON Mariusz Błaszczak.
Zobacz wideo Przechwycenie łodzi podwodnej przemytników narkotyków

Raport NIK nie przedstawia zbyt dobrego wizerunku systemu szkolnictwa wojskowego. Kontrola dotyczyła lat 2016-2018, jednak zakończona została dopiero w kwietniu 2020 roku. Objęła ona jednostki podległe Dowództwu Generalnemu Rodzajów Sił Zbrojnych. Według NIK, szkolenie podoficerów i szeregowych zawodowych nie było prowadzone w sposób, który odpowiednio przygotowuje żołnierzy do realizacji ich zadań.

Brakuje broni, amunicji, symulatorów i instruktorów do szkolenia żołnierzy

NIK zauważa, że potrzeby szkoleniowe były zaspokajane na poziomie od 63 od 66 proc. zgłoszonych przez żołnierzy. Oznacza to, że 1/3 żołnierzy wymagających szkolenia nie odbyła go. Od 2016 do 2018 roku zdarzały się momenty, kiedy nawet połowa zgłoszonych żołnierzy nie mogła uczestniczyć w kursach. Powodem takiego stanu rzeczy ma być m.in. brak sprzętu czy instruktorów (w Szkole Podoficerskiej Marynarki Wojennej w Ustce trzy lata z rzędu brakowało 2/3 instruktorów).

"W jednostkach szkolnictwa wojskowego brakowało sprzętu oraz urządzeń szkolno-treningowych, niezbędnych do prawidłowej realizacji programów szkoleń, a w konsekwencji do zapewnienia jego właściwego przebiegu i poziomu nabywanej wiedzy i umiejętności. Brakowało także podstawowych środków bojowych takich jak: amunicja strzelecka ślepa, lont prochowy, petardy, ręczne granaty dymne i inne środki pozoracji pola walki" - napisano w raporcie NIK. Dowództwo Generalne miało też problem z wyposażeniem jednostek szkoleniowych w symulatory, które obniżają koszty szkoleń oraz usprawniają naukę.

Raport NIK: szkolenia na 30-letnim sprzęcie, nowy trenażer zamiast na szkolenia trafił do muzeum

Ciekawe są także przytoczone przez NIK nieprawidłowości, które pokazują jak w praktyce wygląda szkolenie żołnierzy w niektórych jednostkach w Polsce. W CSWL w Poznaniu żołnierze szkolili się na mającym nawet 30 lat sprzęcie. W cytowanej wyżej szkole w Ustce od 2016 do 2018 roku nie prowadzono zajęć z użyciem lontu prochowego - bo nie był udostępniony dla szkoły. CS Marynarki Wojennej w Ustce przez 10 lat nie korzystał z urządzenia Orlik 1/300 wartego ponad pół mln złotych, który miał być przeznaczony do szkolenia strzelców. To samo centrum szkoleniowe przekazało nowy trenażer do odpalania rakiety 9F-616M1 do Muzeum MW w Gdyni, a żołnierze ćwiczyli na starszym urządzeniu.

Jak informuje "Rzeczpospolita" na raport NIK zareagowało już Ministerstwo Obrony Narodowej. Dowództwo Generalne RSZ ma przesuwać między jednostkami urządzenia szkolno-treningowe "celem zapewnienia ich optymalnego wykorzystania". Wiceminister resortu Sebastian Chwałek przyznaje jednak, że nie można spodziewać się "dokompletowania jednostek w brakujący sprzęt" na poziomie wymaganym przez NIK. T

akże Mariusz Błaszczak odniósł się do kontroli w swoim ostatnim wpisie na Twitterze. "W kwestii szkoleń żołnierzy zrobiliśmy bardzo dużo. Raport NIK kończy się na 2018 r., od tego czasu wdrożyliśmy nowy system, który znacznie usprawnił działania. Szef Sztabu Generalnego dostał ode mnie polecenie, by objąć osobistym nadzorem wdrażanie zaleceń pokontrolnych NIK" - zapewnił szef MON.

Więcej o: