75-lecie zakończenia II wojny światowej. Andrzej Duda o "słodko-gorzkiej" rocznicy

75 lat minęło od kapitulacji Niemiec, kończącej II wojnę światową. W tym roku obchody rocznicy ze względu na pandemię były skromne. Andrzej Duda, po złożeniu kwiatów pod Grobem Nieznanego Żołnierza, stwierdził, że 75-lecie jest "słodko-gorzką rocznicą".

II wojnę światową w Europie zakończyła kapitulacja Niemiec podpisana najpierw 7 maja we francuskim Reims oraz, po proteście ZSRR, 8 maja w Berlinie. Formalnie II wojna światowa zakończyła się 2 września 1945 roku po kapitulacji Cesarstwa Japonii w Azji i na Pacyfiku. Polskie władze uczciły rocznicę na tyle, na ile pozwala obecna sytuacja. Po południu premier Mateusz Morawiecki złożył wieniec przy Grobie Nieznanego Żołnierza na Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie. 

75. rocznica zakończenia II wojny światowej

"75 lat temu mieliśmy nadzieję na odzyskanie wolności, jednak Armia Czerwona została na ziemiach polskich przez blisko 50 lat. Pamiętajmy o wszystkich ofiarach oraz o zapomnianych bohaterach tych nieludzkich reżimów" - napisał na Twitterze szef rządu.

Zobacz wideo Obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej. Mike Pence w Warszawie

Wcześniej kwiaty pod Grobem Nieznanego Żołnierza złożył prezydent Andrzej Duda. Jak stwierdził, 75-lecie zakończenia II wojny światowej to "słodko-gorzka rocznica". - Słodka, bo zakończyła się II wojna światowa, zakończyła się ta krwawa jatka w historii XX wieku i w historii dziejów ludzkości, w której życie straciło tylu ludzi, prawie 6 mln naszych obywateli, w tym ponad 3 mln obywateli Polski narodowości żydowskiej - mówił. Andrzej Duda podkreślał, że polscy żołnierze walczyli na wszystkich frontach II wojny światowej. 

Deklaracja ministrów spraw zagranicznych

Z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej ministrowie spraw zagranicznych USA, Polski i innych krajów Europy środkowo-wschodniej wydali wspólne oświadczenie. Napisali w nim, że zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami nie przyniosło wolności w całej Europie. Sprzeciwili się także manipulacjom historycznym. Jak napisano w deklaracji, "przez blisko 50 lat środkowa i wschodnia część naszego kontynentu pozostawały pod rządami reżimów komunistycznych. Kraje bałtyckie były nielegalnie okupowane i zaanektowane, a pozostałe zniewolone narody znalazły się w żelaznym uścisku Związku Radzieckiego, który wymuszał posłuszeństwo przy użyciu przytłaczających sił wojskowych, represji i kontroli ideologicznej".

Deklarację podpisali ministrowie Polski, Bułgarii, Czech, Estonii, Węgier, Łotwy, Litwy, Rumunii i Słowacji oraz sekretarz stanu USA. W deklaracji oddano hołd walczącym ze zniewoleniem, w tym ruchowi Solidarności. Zaapelowano również o budowanie przyszłości w oparciu o fakty historyczne. "Manipulowanie wydarzeniami i historycznymi, które doprowadziły do II wojny światowej i podziału Europy w jej następstwie stanowi godną pożałowania próbę fałszowania historii" - czytamy w oświadczeniu.

Władimir Putin o "spisku" Polski i Niemiec

Prezydent Władimir Putin znów zagrał kartą historyczną. Tym razem uderzył w Polskę stwierdzeniem, że przed II wojną światową brała udział w "tajnym spisku z Niemcami". Putin powiedział to w odniesieniu do zajęcia Zaolzia w 1938 roku. Zaproponował, by potępić ten akt. Przekonywał też, że przed II wojną światową ZSRR, "podejmował kolosalne starania, by utworzyć koalicję antyhitlerowską, ale nikt go nie wsparł". Stwierdził, że ówczesne polskie władze razem z Hitlerem "uzgodniły plan", co było "bezpośrednim spiskiem". 

---

W Gazeta.pl chcemy być dla Was pierwszym źródłem sprawdzonych informacji, ale też wsparciem i inspiracją w tych trudnych czasach. PRZECZYTAJ NASZĄ DEKLARACJĘ i weź udział w badaniu >>

Więcej o: