Wybór kandydatów na I Prezesa Sądu Najwyższego za tydzień. Zaradkiewicz nie będzie kandydował

W przyszłym tygodniu mamy poznać kandydatów na stanowisko I Prezesa Sądu Najwyższego. Poinformował o tym p.o. I Prezesa, Kamil Zaradkiewicz. Zapowiedział, że sam nie zamierza ubiegać się o stanowisko. Spośród wyłonionych kandydatów, I Prezesa wybierze następnie prezydent.
Zobacz wideo Czy frankowicze ucierpią przez koronawirusa? „To mogą być jedne z najwyższych rat w historii”

Z końcem kwietnia w stan spoczynku przeszła I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf. Zastąpił ją - tymczasowo - sędzia Kamil Zaradkiewicz. Pełniący obowiązki I Prezesa to nowa funkcja, którą ustanowiła tzw. ustawa kagańcowa. Zastępuje on Gersdorf, ponieważ jej następca nie został wybrany przed końcem jej kadencji. Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, które wybiera kandydatów na prezesa, zostało przełożone z pierwotnego terminu w marcu w związku z epidemią

Zaradkiewicz zapewnił, że pełnoprawny I Prezes zostanie wybrany wkrótce - i nie będzie nim on sam. W "Gościu Wydarzeń" Polsatu poinformował, że "po konsultacji, po ustaleniach ze współpracownikami" na przyszły piątek zwoła Zgromadzenie Ogólne. Nie będzie się ono odbywało zdalnie, ale z zachowaniem "środków ostrożności" związanych z epidemią.

Prezesem będzie mogła zostać osoba z poparciem niewielkiej części sędziów

Podczas zgromadzenia 8 maja zostaną wyłonieni kandydaci na I Prezesa. Spośród nich prezesa wybierze i powoła prezydent Andrzej Duda. Zaradkiewicz stwierdził, że "ma nadzieję", że prezydent podejmie decyzję "jak najszybciej". Serwis Oko.press zwraca uwagę, że przed zmianami wprowadzonymi przez PiS Zgromadzenie Ogólne wybierało dwóch kandydatów i prezydent wybierał jednego z nich. Jednak ten limit zniesiono i "w obecnej sytuacji prezydent może powołać na stanowisko Prezesa SN również osobę, której kandydatura uzyskała poparcie niewielkiej części sędziów Sądu Najwyższego".

Zaradkiewicz zadeklarował, że on sam nie będzie ubiegał się o kandydaturę na stanowisko I Prezesa. Powiedział, że ze świadomością takiej decyzji zgodził się pełnić funkcję p.o. I Prezesa i gdyby zmienił zdanie, to prezydent musiałby powołać na to stanowisko kogoś innego. Ocenił, że byłoby to "bardzo nieodpowiedzialne". 

Więcej o: