Biebrzański Park Narodowy apeluje, by nie przekazywać jedzenia. Zbiórka dla OSP przekroczyła 2,5 mln zł

Licznik zbiórki na wsparcie akcji gaśniczej w Biebrzańskim Parku Narodowym przekroczył już 2,5 mln złotych. Jednocześnie park apeluje, by nie dostarczać żadnych produktów żywnościowych i nie próbować pomagać na własną rękę. Jak informuje straż pożarna, obszar strawiony przez ogień nie przekroczył 6 tys. ha.

"Informujemy, że Państwa wpłaty na rachunek bankowy BbPN na wsparcie OSP według informacji z dnia 24.04.2020 r. godz. 7.30 osiągnęły kwotę: 2.562.584,72 zł od 30.717 osób i firm. Serdecznie dziękujemy w imieniu OSP!" - czytamy na Facebooku Biebrzańskiego Parku Narodowego. "Jednocześnie informujemy, że nie patronujemy żadnym innym zbiórkom krążącym w internecie (wody, jedzenia, zrzutkom finansowym)" - podkreśla park w dalszej części wpisu.

Czytaj również: Widok ognia nad Biebrzą przeraża. Ale jak pożar zejdzie pod ziemię, można naprawdę zacząć się bać

Biebrzański Park Narodowy: Prosimy nie dostarczać artykułów żywnościowych

Park podkreśla, że pieniądze są przekazywane Ochotniczym Strażom Pożarnym. W czwartek w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się pogłoski, jakoby ze zbiórek finansowano m.in. zakup paliwa dla jednostek PSP.

Również na Facebooku Biebrzański Park Narodowy apeluje, by nie dostarczać artykułów żywnościowych. "Mamy ich bardzo dużo" - czytamy. Park prosi też o by nie podejmować "samowolnej pomocy bez konsultacji z Biebrzańskim Parkiem Narodowym, bądź Państwową Strażą Pożarną koordynującą akcją gaszenia pożaru, ponieważ stwarza to dodatkowe problemy dla przebiegu akcji".

Zobacz wideo Rekonesans wojska z powietrza w rejonie pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym

Pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego objął 6 tys. ha

Pożar na terenie parku trwa piątą dobę. Jak informuje Komenda Wojewódzka PSP w Białymstoku, obecnie w działaniach gaśniczych na terenie parku zaangażowanych jest 61 zastępów, łącznie ok. 350 osób - w tym strażaków PSP i OSP, a także żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. O godz. 9 w piątek komenda podała, że pożar nadal nie przekroczył obszaru 6 tys. hektarów. "Występują jednak jeszcze pewne ogniska pożaru na odcinku Grzędy-Kanał Woźnawiejski-Kuligi. Najwięcej ognisk pożaru występuje na obszarze Lasku Wroceńskiego i tam też zostało skierowanych najwięcej sił i środków. Tam też planowane jest wykonywanie dzisiaj zrzutów wody z powietrza przy użyciu samolotów i helikoptera" - informują strażacy. 

"Optycznie sytuacja zmieniła się na lepsze"

Oficer prasowy KW PSP w Białymstoku Marcin Janowski poinformował PAP, że dotychczasowa taktyka częstych zrzutów wody przez samoloty i śmigłowce sprawdziła się. - Widzimy tego efekty, dzisiejszy poranek wygląda całkowicie inaczej, niż wczorajszy, nawet optycznie sytuacja zmieniła się na lepsze - powiedział.