Biebrza wciąż płonie. Strażak: To wygląda jak inna planeta. Dopóki nie popada dobry deszcz, nie opanujemy sytuacji

Od kilku dni płonie największy park narodowy w Polsce. Szacuje się, że ogień pochłonął już trzy hektary chronionych bagien, torfowisk i łąk Biebrzańskiego Parku Narodowego. Z żywiołem walczą strażacy, którzy przyznają, że nigdy w życiu nie widzieli czegoś takiego.

12 kwietnia w Biebrzańskim Parku Narodowym wybuchł jeden z największych w ostatnich latach pożarów. Ogień udało się opanować, ale w poniedziałek żywioł znów dał o sobie znać Gaszeniem pożaru zajmuje się Państwowa Straż Pożarna i Ochotnicza Straż Pożarna, ale z wielu powodów zadanie jest trudne. 

- Sytuacja jest dramatyczna. Po pierwsze jest sucho, po drugie to są tereny, które musimy pokonywać pieszo. Czasami trzeba dojść kilka kilometrów przez łąki, kępy i bagna. Możemy gasić tylko tłumicą, wodą nie ma szans [...] Używamy zwykłego opryskiwacza spalinowego, który sprawdza się w takich sytuacjach. Na plecy się zarzuca, ale to trzydzieści kilogramów, więc nie wszędzie damy radę z nim dojść - w rozmowie z Wirtualną Polską powiedział jeden ze strażaków z OSP w Sztabinie Marcin Grzenda.

Do strażaków chce się przyłączyć wielu wolontariuszy, ale nie jest to możliwe ze względu na obowiązujące środki bezpieczeństwa. Możliwe jest jedynie zdalne wspieranie Biebrzańskiego Parku Narodowego, np. za pomocą darowizn.

Strażacy: Torfy będą się palić, dopóki śnieg ich nie przykryje

Pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego zagraża zarówno zwierzętom, jak i ludziom mieszkającym w pobliskich wsiach. W niektórych z nich dzięki staraniom strażaków ogień zatrzymał się kilkadziesiąt metrów przed zabudowaniami. Tak było m.in. w Kopytkowie. 

Strażak z OSP w Sztabinie Marcin Grzenda stwierdził, że choć od 20 lat gasi pożary, jeszcze nigdy nie widział czegoś takiego. Podobnie jak wszyscy pozostali strażacy, z którymi pracuje. 

- To wygląda jak nie ta planeta. Wypalone kępy, wszędzie szaro, widać biegnące, uciekające łosie, dziki, sarny. Cała zwierzyna ucieka, to jest przerażający widok. [...] Dopóki nie popada dobry deszcz, nie opanujemy sytuacji. Ale jak palą się torfowiska, to nawet deszcz może nie pomóc. Starsi strażacy mówią, że jeżeli torfy się pala, to będą się palić, dopóki śnieg ich nie przykryje - powiedział Grzenda.

Biebrzański Park Narodowy poinformował przed południem 22 kwietnia, że pożar nadal się rozprzestrzenia i to różnych kierunkach. Strażacy prowadzą akcję gaśniczą bez przerwy, również w nocy.

Co jest przyczyną ostatnich pożarów w Biebrzańskim Parku Narodowym? Dyrekcja parku uważa, że ma to związek z "ludzką bezmyślnością" i podpaleniami.

"Po raz kolejny zwracamy się z apelem o niewypalanie traw, nieużytków i ostrożne obchodzenie się z ogniem. Zwracajmy także uwagę na nieodpowiedzialne zachowanie innych osób mogące prowadzić do podobnych tragedii!" - czytamy na stronie BPN

Zobacz wideo Strażak: Niskie pensje zagrażają bezpieczeństwu