Jak za 16 złotych miesięcznie pogłębić podziały w wojsku. "W MON zabrakło refleksji"

Żołnierze WOT dostaną specjalne karty paliwowe koncernu Orlen. W praktyce oznacza to do 16 złotych miesięcznie zaoszczędzonych na paliwie. Kwota właściwie żadna, ale cała sytuacja wywołała irytację wśród żołnierzy zawodowych. - Nie chodzi o pieniądze, ale o sam fakt szczególnego wyróżniania WOT i to na najwyższym szczeblu - mówi Gazeta.pl Mariusz Cielma, redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa".

Odpowiednia umowa pomiędzy PKN Orlen a MON została zawarta we wtorek podczas odprawy z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy. Podpisy na dokumentach złożyli prezes Orlenu Daniel Obajtek i szef MON Mariusz Błaszczak. Ten pierwszy umieścił potem następujący wpis na Twitterze.

Jego treść wywołała poważną irytację wśród żołnierzy zawodowych. I nie tylko. Obajtek wydaje się sugerować, że karta zniżkowa to jakaś forma nagrody za zaangażowanie WOT w walkę w pandemią. Tymczasem to samo robią żołnierze zawodowi. Nie wspominając choćby o pracownikach służby zdrowia czy policjantach.

Reakcja alergiczna 

Nie może więc specjalnie dziwić, że wśród żołnierzy zawodowych się zagotowało. Traktują tą sytuację jako kolejny przejaw specjalnego traktowania WOT przez MON.

- Ogólny wkur... na nich jest coraz większy i to właśnie dzięki takim działaniom. Wszyscy mają po dziurki w nosie ich PR. W ich komunikatach i mediach mogłoby się wydawać, że Obrona Terytorialna sama heroicznie wygrywa z wirusem - mówi Gazeta.pl anonimowo żołnierz zawodowy. - Tylko jak się widziało z bliska jak działają, to już tak różowo nie jest. No ale komunikat z góry mamy jasny, nie krytykować, bo musimy być jednym zespołem - dodaje.

Zawodowi żołnierze od lat wytykają WOT takie rzeczy jak preferencyjne traktowanie przy wydawaniu nowych mundurów oraz oporządzenia, dostawach nowych ciężarówek, złagodzone wymogi dla kandydatów do służby i skrócone ścieżki do awansów. Jest to potęgowane faktem, że WOT ma na tle reszty wojska najsprawniejszy dział komunikacji, który prężnie promuje nową formację. 

Grafika przygotowana przez WOT prezentująca zaangażowanie formacji w walkę z epidemią. Dane na 14 kwietniaGrafika przygotowana przez WOT prezentująca zaangażowanie formacji w walkę z epidemią. Dane na 14 kwietnia Fot. WOT/Twitter

Wszystko to z perspektywy MON i dowództwa WOT jest konieczne, aby przyciągnąć odpowiednią ilość chętnych do służby w obronie terytorialnej. Z perspektywy żołnierzy zawodowych, nie mogących czasem latami doczekać się nowego munduru i jeżdżących pojazdami z głębokiego PRL, wywołuje to delikatnie rzecz biorąc negatywne emocje. Zwłaszcza, kiedy regularnie czytają w sieci czy oglądają w TVP wiadomości promujące WOT.

Efektem są podziały w wojsku. - Teraz po raz kolejny MON skutecznie je umacnia. W resorcie zabrakło refleksji, że w takim czasie, kiedy także wielu żołnierzy zawodowych naraża się w walce z epidemią, podpisywanie przez samego ministra umowy na specjalny dodatek tylko dla WOT na pewno wywoła negatywne emocje - mówi Cielma.

Mały zysk, duży problem 

Tym bardziej całe to zamieszanie wydaje się niepotrzebne, jeśli weźmie się pod uwagę wyjaśnienia WOT. Na profilu formacji na Facebooku jej dowódca generał Wiesław Kukuła zapewnił, że rozmowy z Orlenem na temat karty trwały już od wielu miesięcy i nie należy wiązać ich z obecnymi działaniami terytorialsów w ramach zwalczania epidemii. Ma to być po prostu planowany od dawna drobny dodatek zachęcający do służby w WOT. Wpis, który po kilku godzinach zniknął, wyglądał tak:

Wpis generała Wiesława Kukuły na profilu Wojsk Obrony TerytorialnejWpis generała Wiesława Kukuły na profilu Wojsk Obrony Terytorialnej Fot. Facebook

W innych komentarzach rzecznik prasowy WOT ppłk Marek Pietrzak precyzował, że chodzi o rabat w wysokości ośmiu groszy na litrze przy ograniczeniu do 200 litrów miesięcznie. Czyli maksymalnie 16 złotych upustu miesięcznie. Tylko dla ochotników służących w WOT, którzy dojeżdżają na służbę prywatnym samochodem.

Dodatkowo na oficjalnym profilu WOT na Twitterze padło stwierdzenie: "Żołnierze OT mają bardzo ograniczoną pulę bonusów i liczymy, że decyzja Daniela Obajtka znajdzie naśladowców."

- Ani to jakaś istotną pomoc finansowa, ani to realne podziękowanie. Nie rozumiem też, jak 16 złotych miesięcznie miałoby realnie zachęcać do wstąpienia do WOT. Główny efekt z tego będzie taki, że umocni się przekonanie o podziale na lepszych i gorszych w wojsku - stwierdza Cielma.

- Reakcja większości u nas była taka, że lepiej by było, gdyby państwowe spółki wsparły ratowników medycznych zasuwających na umowach śmieciowych czy pielęgniarki. To oni mogliby te 16 złotych dostawać jako gratis do oklasków i wyrazów wdzięczności - stwierdza anonimowo żołnierz zawodowy.

Więcej o: