Lwówek Śląski. Została zatrzymana na stacji paliw z podejrzeniem koronawirusa. Są wyniki

W czwartek 21-latka, u której podejrzewano zakażenie koronawirusem, wraz z partnerem czekała kilka godzin w samochodzie na karetkę. W szpitalu przeprowadzono test na obecność wirusa. Są wyniki.

W czwartek na jednej ze stacji paliw w Lwówku Śląskim dwa policyjne radiowozy zablokowały samochód na zachodniopomorskich tablicach rejestracyjnych, którym podróżowali 21-kobieta i 28-letni mężczyzna. Jak się okazało, zatrzymani przyjechali do Polski z obszaru w Niemczech, gdzie potwierdzono przypadki koronawirusa. Kobieta z podejrzeniem zakażenia SARS-CoV-2 razem ze swoim partnerem czekała przez kilka godzin w samochodzie na karetkę. Policjanci, którzy przeprowadzali interwencję, ubrani byli w kombinezony ochronne.

Są wyniki testu na obecność koronawirusa

Kobieta w końcu trafiła do szpitala, gdzie wykonano test na obecność koronawirusa. Wyniki przyszły w nocy z sobotę na niedzielę.

Wszystkie trzy osoby izolowane w Bolesławcu nie mają koronawirusa. W międzyczasie trafiła do nas jeszcze jedna osoba, która jest obecnie jedyną izolowaną

- poinformował TVN24 dyrektor Szpitala Powiatowego w Bolesławcu Kamil Barczyk.

Ojciec złośliwie zgłosił, że mam koronawirusa, chociaż tak naprawdę nie mam nic. Po prostu się mnie uczepił. Nie mamy najlepszych kontaktów

- powiedziała 21-latka w rozmowie z TVN24. Jej partner dodał, że policjanci otrzymali informację o podejrzeniu zakażenia od anonimowej osoby.

Czytaj więcej: Lwówek Śląski. Policja zatrzymała na stacji paliw dwie osoby z podejrzeniem koronawirusa

Koronawirus w Polsce

W Polsce dotychczas stwierdzono jedenaście przypadków zakażenia koronawirusem. Pacjenci przebywają w szpitalach w Warszawie, Raciborzu, Zielonej Górze, Ostródzie, Szczecinie i we Wrocławiu. Jak podaje krakowska "Gazeta Wyborcza", powołując się na rozmowę z dyrektorem szpitala im. Żeromskiego, stwierdzono pierwszy przypadek zakażenia w Krakowie. To 60-letni mężczyzna, który wrócił z nart we Włoszech. Jego stan jest dobry.

Zobacz wideo Koronawirus dotarł do Polski. Czy należy odwoływać wiece wyborcze?

Przypominamy, że osoby, które w ostatnim czasie były w krajach, w których potwierdzono przypadki zakażenia koronawirusem i się źle czują, powinny zostać w domu i zadzwonić do Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Można się również zgłosić do szpitala zakaźnego, jednak należy zadbać o to, aby nikogo po drodze nie zakazić. PIS może także wezwać specjalny zespół, który przewiezie pacjenta z podejrzeniem zakażenia do wyspecjalizowanej placówki.

Narodowy Fundusz Zdrowia uruchomił całodobową infolinię. Pod numerem 800-190-590 możemy uzyskać wszelkie niezbędne informacje o postępowaniu w sytuacji podejrzenia zakażenia koronawirusem.

Czytaj także:

Więcej o:
Komentarze (66)
Lwówek Śląski. Została zatrzymana na stacji paliw z podejrzeniem koronawirusa. Są wyniki
Zaloguj się
  • pixima

    Oceniono 28 razy 28

    Zaczyna się polowanie na czarownice. Sąsiad mnie wkurza, zadzwonię, że kaszle niech go zamkną na 2 tygodnie w izolatce.

  • albrecht_kalba

    Oceniono 14 razy 12

    W bolszewickim kraju donos jest na miarę złota.

  • usera

    Oceniono 14 razy 10

    WZYWAJĄCY BEZPODSTAWNIE POLICJĘ SĄ BEZKARNI. POLICJA ICH CHRONI
    Pod pretekstem, że w mieszkaniu jest broń, troje funkcjonariuszy policji z KRP II Madalińskiego 3/5/7 na warszawskim Mokotowie napadło na emerytkę.
    Starsza pani była przeświadczona, że to kolejny „przekręt na policjanta”, bo nie mieli ani nakazu przeszukania ani nawet imienników na mundurach. Wyśmiali ją, gdy zgodnie z tym jak poucza emerytów policja poprosiła ich o wylegitymowanie się.
    Posterunkowa Magdalena Mielcuch wyrwała jej telefon, aby uniemożliwić nagranie najścia i powiadomienie jej męża, który był na spotkaniu z wiceministrem sprawiedliwości Patrykiem Jakim. Policjanci starszej pani rozcięli rękę ostrym narzędziem, gdy wykręcali jej ręce do tyłu, aby założyć kajdanki. Im ona głośniej krzyczała z bólu, tym większą satysfakcję okazywali oprawcy z KRP II Madalińskiego 3/5/7 na warszawskim Mokotowie. Prawie ją zabili*, bo emerytka była duszona chwytem od tyłu aż straciła świadomość. W celi zasłabła. Pomocy udzielało jej pogotowie.
    Policjanci działali w przekonaniu, że stoi za nimi "bardzo poważny pan". Oznajmił to torturowanej starszej pani posterunkowy Adam Ewko. Stąd brutalność i nieprzestrzeganie prawa przez policję.
    Broni oczywista oczywistość nie znaleziono, ale w myśl twierdzenia "Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie" Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa na podstawie zeznań funkcjonariuszy Mielcuch i Ewko skazał na 48 dni więzienia… emerytkę. Bo napadła na policję!
    Prokuratura Rejonowa Warszawa Ochota (dlaczego Ochota, a nie Mokotów???) zamiast reprezentować pokrzywdzoną emerytkę broni skorumpowanych policjantów działających na zlecenie "bardzo poważnego pana"
    1) stwierdzając, że nie byli świadomi przekroczenia uprawnień, chociaż nie podpiera tego wnioskowania materiałem dowodowym np. w postaci przeprowadzonej obserwacji psychiatrycznej funkcjonariuszy
    2) uporczywie przemilczając fakt torturowania emerytki przez funkcjonariuszy policji z KRP II Madalińskiego 3/5/7 na warszawskim Mokotowie.

    *Śmierć 38-latka w komisariacie. Rodzina: był podduszany. www.polsatnews.pl/wiadomosc/2020-02-27/smierc-38-latka-w-komisariacie-rodzina-byl-podduszany/

  • kinio101

    Oceniono 9 razy 9

    Mają szczęście, że ich nie zastrzelili na miejscu.

  • oldold

    Oceniono 11 razy 9

    Tatuś łajza.

  • radon13

    Oceniono 9 razy 9

    Na anonimy będa reagowac ale dziś jest reportaż w GW że jak ktoś wyraża zaniepokojenie umotywowane swoim stanem to w Warszawie szans na przebadanie nie ma. Moze ktoś powinien na niego anonim zgłosić ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX