Bełchatów. Zgłosiła policji, że ma objawy koronawirusa. Za żart odpowie przed sądem

Mieszkająca w Bełchatowie kobieta poinformowała służby, że ma gorączkę i niedawno wróciła z kraju, gdzie panuje koronawirus. Służby rozpoczęły całą procedurę związaną z potencjalnym zagrożeniem. Jak się okazało był to żart, za który zgłaszająca odpowie przed sądem.
Zobacz wideo Koronawirus w Polsce. Jak wyglądają podróże zagraniczne?

Jak podaje "Dziennik Łódzki" zgłoszenie wpłynęło na policję w środę 4 marca około godziny 13:00. Kobieta poinformowała funkcjonariuszy, że ma wysoką temperaturę. Mieszkanka Bełchatowa twierdziła, że niedawno wróciła z kraju, gdzie panuje koronawirus.

Zgłosiła służbom, że może mieć koronawirusa. Za "żart" grozi jej do 1500 złotych grzywny

Zgłoszenie spowodowało, że policja uruchomiła procedurę związaną z zaistnieniem podejrzenia zagrożenia. Powiadomiona została Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Bełchatowie oraz Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego. Na miejsce wezwany został zespół ratownictwa medycznego.

Po badaniu lekarze stwierdzili, że zgłoszenie było bezpodstawne, a kobieta, która wezwała pomoc nadużywała alkoholu. Za bezpodstawne wezwanie służb kodeks wykroczeń przewiduje kara określona w art. 66 § 1: "Kto ze złośliwości lub swawoli, chcąc wywołać niepotrzebną czynność fałszywym alarmem, informacją lub innym sposobem, wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo inny organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1 500 złotych".

Więcej o: