Katowice. Księgowa ukradła niemal 5 milionów i podpaliła ośrodek pomocy. Grozi jej 10 lat

Policjanci po ponad roku rozwiązali zagadkę podpalenia ośrodka dla niepełnosprawnych dzieci w Katowicach. Śledczy ustalili, że pożar wywołała ówczesna księgowa placówki. Kobieta chciała ukryć tym fakt przywłaszczenia prawie pięciu milionów złotych.
Zobacz wideo Strażak: Niskie pensje zagrażają bezpieczeństwu

Jak podaje katowicka "Wyborcza" akt oskarżenia w tej sprawie został już przedstawiony przez prokuraturę w sądzie. Za podpalenie i przywłaszczenie pieniędzy 46-letniej kobiecie grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Sprawą zajmie się teraz Sąd Okręgowy w Katowicach.

Ukradła niemal 5 mln złotych z ośrodka dla niepełnosprawnych i wydała wszystko na swoje potrzeby

- Mimo spalenia dokumentacji księgowej, nasi ludzie ustalili, że w latach 2013-2018 w ośrodka wyprowadzono 4,7 mln zł. Kobieta wydała przywłaszczone pieniądze na swoje potrzeby, kupując m.in. ubrania w najdroższych butikach w mieście - powiedziała rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Katowicach.

Do pożaru w Ośrodku Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczym w Katowicach-Giszowcu doszło 12 lipca 2018 roku. Ogień doszczętnie pochłonął pomieszczenia biurowe, dokumentację księgową, sprzęt komputerowy i rehabilitacyjny. W placówce nie było podopiecznych, więc nikomu nic się nie stało. Straty oszacowane zostały na 780 tysięcy złotych, a sam budynek przez pewien czas nie nadawał się do użytku. W wyniku śledztwa ustalono, że ośrodek został celowo podpalony.

Jak czytamy w "Dzienniku Zachodnim" OREW w Katowicach jest najstarszym w Polsce ośrodkiem tego typu. Prowadzone są w nich zajęcia dla osób niepełnosprawnych, w tym punkt wczesnej interwencji i warsztaty terapii zajęciowej. Na nich osoby niepełnosprawne uczą się życia w społeczeństwie i samodzielności. Codziennie pod opieką ośrodka przebywa 56 niepełnosprawnych, a na zajęcia ambulatoryjne uczęszcza od 300 do 400 dzieci miesięcznie.