Fundacja Ocalenie w czwartek nad ranem zaapelowała o pomoc w powstrzymaniu deportacji 21-letniej Czeczenki, Khedy. Kobieta tego dnia została przewieziona z ośrodka w Białej Podlaskiej na Lotnisko Chopina, skąd miała zostać przetransportowana do Moskwy.
"Żyła w ciągłym stresie, nachodzona i zastraszana razem z matką i młodszym rodzeństwem w domu, gdy służby szukały jej ojca. To właśnie ona znalazła ciało swojej starszej siostry zabitej przez żołnierzy reżimu w komórce ich domu. Ze szkoły, do której chodziła, została porwana dziewczyna o tym samym imieniu i nazwisku. Służby groziły, że kolejne dzieci, w tym Khedę, czeka podobny los, co jej siostrę. Musiała uciec" - tak Fundacja Ocelenie opisywała przeżycia kobiety, których miała doznać przed przybyciem do Polski.
Działacze informowali również, że stan zdrowia 21-latki nie pozwalał na deportację. Według fundacji kobieta cierpi m.in. na nerwicę i depresję, ma również ataki padaczkowe.
Na lotnisku pojawili się m.in. posłowie Lewicy - Adrian Zandberg i Marcelina Zawisza, którzy próbowali interweniować. Kobieta ostatecznie została jednak deportowana. Parlamentarzyści wskazywali, że 21-latce nie pozwolono przed odlotem na kontakt z prawnikiem.
Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do rzeczniczki Straży Granicznej, por. Agnieszki Golias. Przedstawicielka SG podkreśla, że strażnicy "działają zawsze w oparciu o obowiązujące przepisy i zgodnie z prawem".
Decyzję o udzieleniu cudzoziemcowi ochrony lub odmowie jej przyznania podejmuje Urząd do spraw Cudzoziemców, nie Straż Graniczna. Cudzoziemiec ma długą ścieżkę odwoławczą. Jeśli instancje odwoławcze podtrzymują decyzje w mocy, staje się ona ostateczna i musimy ją wykonać. Niestety, Straż Graniczna wizerunkowo wychodzi na tym najgorzej, bo to my musimy te decyzje wyegzekwować
- wyjaśnia por. Agnieszka Golias.
Rzecznik Urzędu do spraw Cudzoziemców, Jakub Dudziak, odmówił nam udzielenia szczegółowych informacji na temat sprawy 21-letniej Czeczenki.
Mogę jedynie ogólnie poinformować, że cudzoziemcowi udziela się ochrony międzynarodowej, jeśli w jego kraju pochodzenia grozi mu prześladowanie lub doznanie poważnej krzywdy, np. utraty życia czy zdrowia. Jeśli takie okoliczności nie występują, nie ma możliwości udzielenia ochrony
- zwraca uwagę rzecznik UdSC w nadesłanym do naszej redakcji esemesie.
- Każdy wniosek jest rozpatrywany indywidualnie przez Urząd do Spraw Cudzoziemców, który szczegółowo analizuje poszczególne sprawy w celu sprawdzenia, czy danej osobie należy udzielić ochrony - zaznacza Jakub Dudziak. Rzecznik urzędu dodaje również, że "decyzje w sprawie zobowiązania cudzoziemca do powrotu wydaje Straż Graniczna".
- Decyzja w sprawie zobowiązania do powrotu w przypadku odmowy udzielenia ochrony jest niejako jej skutkiem, bo jest wydawana cudzoziemcowi z urzędu. Może się odwoływać, aż stanie się ostateczna - wyjaśnia rzeczniczka Straży Granicznej.
W czwartek wieczorem fundacja poinformowała, że 21-letnia Kheda wylądowała w Moskwie i ma kontakt z bliskimi. Miała również rozmawiać z rosyjskimi służbami, ale ostatecznie opuściła lotnisko.
"Dzięki pomocy dobrych ludzi będziemy mieć środki, by pomóc jej utrzymać się w Moskwie - aby nie wracała do Czeczenii - tak długo, jak to będzie konieczne, by umożliwić jej powrót. Jesteśmy też w kontakcie z jedną z rosyjskich organizacji broniących praw człowieka na miejscu" - zapowiada Fundacja Ocalenie.