Kierowca autobusu blokował przejazd karetce na A4. Teraz tłumaczy: "Nie widziałem jej, ani nie słyszałem"

Kierowca autobusu rejsowego blokował przejazd karetce na sygnale. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Tłumaczył policji, że nie widział i nie słyszał pojazdu uprzywilejowanego. Za nieprzestrzeganie przepisów stracił pracę.

Do zdarzenia doszło 14 lutego po godzinie 17 na autostradzie A4 pod Legnicą. Jadąca tą drogą karetka na sygnale, która przewoziła pacjenta do szpitala we Wrocławiu, dawała kierowcy autobusu rejsowego wyraźne sygnały, aby zjechał na prawy pas. Mimo to nie zareagował i blokował przejazd pojazdowi uprzywilejowanemu. Dopiero po kilku minutach zwrócił uwagę na karetkę i zjechał jej z drogi. Zdarzenie nagrał jeden z ratowników, a następnie umieścił film w internecie.

 

Blokował przejazd karetce na autostradzie A4. Nie przyjął mandatu, sprawą zajmie się sąd

Sprawą zajęła się policja. Kierowca autobusu został przesłuchany, ale nie przyznał się do winy. Reporter RMF FM Mateusz Czmiel ustalił, że mężczyzna nie przyjął mandatu, twierdząc, że nie widział i nie słyszał karetki, a jego celem nie było utrudnianie przejazdu ratownikom. Sprawę tę rozpatrzy sąd. Mężczyźnie grozi mandat w wysokości 500 zł oraz pięć punktów karnych, a także grzywna do 5 tys. złotych za uniemożliwienie przejazdu pojazdowi uprzywilejowanemu.

Nagranie z karetki, które pokazuje, jak kierowca autobusu blokuje przejazd ratownikom, skomentowała firma FlixBus.

"Bezpieczeństwo oraz przestrzeganie przepisów ruchu drogowego to dla nas kwestie priorytetowe. Wyjaśniliśmy sprawę z naszym partnerem autobusowym obsługującym ten kurs, w wyniku czego zakończył on współpracę z kierowcą, który nie ustąpił miejsca pojazdowi uprzywilejowanemu. Dołożymy wszelkich starań, aby podobne sytuacje nie miały miejsca w przyszłości" - czytamy w komentarzu. 

>>> Tak powinien wyglądać korytarz życia. Policja chwali kierowców na S8

Zobacz wideo
Więcej o: