Białystok. 74-letnia emerytka dostała horrendalny rachunek. Prawie 11 tys. zł za wodę w pustostanie

74-letnia emerytka z Białegostoku dostała rachunek za wodę opiewający na prawie 11 tys. zł. Starsza kobieta, która nie ma z czego zapłacić takiej kwoty, twierdzi, że to wina wodomierza. Wodociągi Białostockie wykluczają taką możliwość.

74-letnia Anna Bochumulska jest właścicielką pustostanu w Białymstoku. W budynku od lat nikt nie mieszka, dlatego do tej pory emerytka płaciła bardzo niskie rachunki, bo czterozłotowe rachunki za wodę. Kiedy zobaczyła kolejną fakturę wystawioną przez Wodociągi Białostockie, była w szoku. Z dokumentu wynikało, że za okres od stycznia do kwietnia 2017 roku ma zapłacić 10 623,16 zł. 

Zobacz wideo

Białystok. Horrendalny rachunek za wodę. Czy to wina wodomierza?

W kwietniu 2017 roku pani Anna zauważyła, że w piwnicy pustostanu pękła rura. 

- Od razu zakręcono mi wodę. A później dostałam rachunek, jakby woda leciała non stop. To niemożliwe, bo przychodziłam do tego domu co trzy dni. Nic nie leciało. W styczniu i lutym w ogóle rury były zamarznięte - powiedziała 74-latka w rozmowie z "Faktem"

Wodociągi Białostockie stoją na stanowisku, że rura mogła pęknąć wcześniej, a woda mogła wsiąkać w grunt lub przedostawać się do kanalizacji deszczowej. Tłumaczy także, że ustalenie jak i gdzie wypływa woda z instalacji wewnętrznej za wodomierzem jest niemożliwe. Wodociągi stwierdziły, że w takiej sytuacji mogą jedynie rozłożyć dług emerytki na raty. Pani Anna twierdzi, że i tak nie ma pieniędzy, żeby zapłacić taki rachunek i uważa go za krzywdzący. Sprawę rozpatrzy sąd. 

Więcej o: