Były policjant krytykuje procedurę Child Alert. "Wady systemowe, nieprecyzyjne przesłanki"

Były policjant Dariusz Loranty twierdzi w rozmowie z Gazeta.pl, że policjanci w sprawie 10-letniego Ibrahima zachowali się prawidłowo. Problemem jest cała procedura Child Alert. Jak tłumaczy nasz rozmówca, kryteria jej uruchamiania są niejasne. Problemem jest także nieobecność prokuratora w tym systemie. - To są wady systemowe - mówi Loranty.

Po tym, gdy matka 10-letniego Ibrahima zgłosiła porwanie, policja uruchomiła wyjątkową procedurę child alert. Niedługo po tym okazało się jednak, że zgodnie z wyrokiem sądu w Belgii, że 10-latek powinien mieszkać razem ze swoim ojcem. Gdy to wyszło na jaw, pojawiło się pytanie, czy uruchomienie procedury child alert było zasadne.

- W tym przypadku child alert nie okazał się procedurą, która została uruchomiona pochopnie. Samo uprowadzenie miało charakter z użyciem przemocy - tłumaczył Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji. - Kobieta została uderzona, według relacji jej oraz świadków, została pobita. Pamiętajmy również o przeszłości ojca, który był notowany między innymi za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Samo uprowadzenie chłopca miało charakter szczególny, z użyciem przemocy. Rozpoczęcie poszukiwań i uruchomienie Child Alertu, mając na uwadze zdrowie i życie chłopca, było jak najbardziej zasadne - podkreślał.

Porwanie Ibrahima. Child alert włączono po 10 godzinach

Jak podaje "Rzeczpospolita", początkowo policja nie chciała uruchomić systemu. Zdecydowali o tym w końcu funkcjonariusze z wydziału poszukiwań Komendy Głównej Policji. Powodem miała być kryminalna przeszłość ojca Ibrahima, który, choć nie został skazany przez sądy, był notowany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu.

>>> Funkcjonariusze CBŚP zapobiegli porwaniu dla okupu. Ofiarą miał być mieszkaniec Małopolski

Zobacz wideo

Były policjant i negocjator Dariusz Loranty jest krytyczny wobec całej procedury Child Alert, przyznaje jednak, że w ostatnim czasie "została rozbudowana". - W systemie jest teraz wiele osób, np. nauczyciele, którym się wysyła zdjęcie i informacje o danej sytuacji, trafiają one też do mediów - mówi, zwracając uwagę na niejasne wskazania co do tego, kiedy uruchomić procedurę. - Sposób włączania systemu jest podyktowany ewentualnym zagrożeniem życia i zdrowia dziecka. To jest bardzo szeroka i nieprecyzyjna przesłanka. W sytuacjach, gdy rodzic porywa swoje dziecko, to mamy jeden przypadek rozszerzonego samobójstwa w wykonaniu mężczyzny, a dziesiątki czy setki rozszerzonego samobójstwa popełnionego przez kobiety. W którym momencie i na jakiej podstawie decydować o uruchomieniu systemu? - podkreśla. - Ewidentnie mamy niejasne, nieprecyzyjne kryteria włączania Child Alert. To są wady systemowe i nie wiem z czego wynikają.

Dariusz Loranty krytycznie o Child Alert

Pytania budzi też czas, jaki upłynął od rzekomego uprowadzenia do momentu uruchomienia alertu. Policja zrobiła to po upływie dopiero ok. 10 godzin.- Policja - nie wiem, czy z rozmysłem, czy nie - włączyła go późno. Do momentu włączenia ten człowiek z całą pewnością opuścił kraj. A nasz Child Alert nie obowiązuje w Niemczech czy jakimkolwiek sąsiednim kraju. Ponadto mężczyzna działał taktycznie, był przygotowany, nie wierzę, że tym samochodem, z tymi samymi rejestracyjnymi jechał przez całą Polskę. Albo miał lewe tablice, albo samochód z wypożyczalni - mówi Loranty. 

Specjalista zwraca uwagę na wady systemowe tej procedury w polskim wydaniu. - Przed uruchomieniem Child Alert powinno dojść do konsultacji z prokuratorem. Nasza procedura w ogóle tego nie przewiduje. Po co jest potrzebny prokurator? To ważne, bo być może belgijski prokurator powysyłał te dokumenty (wyrok sądu ws. tego, z kim Ibrahim ma mieszkać - red.), które nie trafiły do policji. Matka celowo mogła wprowadzić policjantów w błąd, kierując się emocjami, bo "dziecko mi porwali, facet mnie pobił", a policja na tej podstawie podjęła kroki. Być może w prokuraturze był ten dokument - mówi Loranty. - Z drugiej strony podejrzewam, że po godzinie 21 nie ma możliwości, żeby cokolwiek sprawdzić w polskiej prokuraturze - dodaje.

Więcej o: