Wołomin. Policjant udostępniał makabryczne zdjęcia z interwencji na Instagramie. Sprawą zajmie się prokuratura

Funkcjonariusz z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie udostępniał na swoim prywatnym Instagramie zdjęcia z interwencji i miejsc tragedii. Policjant relacjonował też m.in. czynności prowadzone po samobójczej śmierci kobiety, która rzuciła się pod pociąg. Sprawą zajmą się teraz Biuro Spraw Wewnętrznych Policji oraz prokuratura.

Sprawę nagłośniła dziennikarka Onetu, która otrzymała zgłoszenie od czytelnika portalu. To on udostępnił profil policjanta, który dzielił się w mediach społecznościowych szczegółami swojej pracy. Niektóre ze zdjęć odbiorcy uznali za kontrowersyjne. Wśród nich wymieniają m.in. fotografię przedstawiającą kałużę krwi z opisem: "Nie wszystkie interwencje kończą się wesoło. Kobieta, 39 lat, według zgłoszenia próba samobójcza - podcięcie żył".

"Nie będzie wątróbki na obiad, nic nie znalazłem"

O wiele więcej materiałów miało pojawiać się na tzw. Instastory, gdzie użytkownicy wrzucają zdjęcia i krótkie nagrania, które znikają po 24 godzinach. Tam funkcjonariusz miał dzielić się czynnościami prowadzonymi po samobójczej śmierci kobiety, która rzuciła się pod pociąg:

W nocy kobieta rzuciła się pod pociąg i mam jeszcze raz pojechać, sprawdzić, bo brakuje im puzzli. To znaczy mam popatrzeć, czy gdzieś przy torach nie została ręka, czy wątroba, bo paru części brakuje.

Później dodał: "Nie będzie wątróbki na obiad, nic nie znalazłem". Niektórzy internauci zaczęli zwracać mu uwagę, że umieszczanie takich zdjęć jest niestosowne. W odpowiedzi policjant odpisywał, że nie trzeba go obserwować, jeśli nie ktoś nie rozumie po co publikuje te materiały.

>> Wyprzedzanie na przejściu i pasie do skrętu w lewo. Za kierownicą... 61-latek bez okularów >>

Zobacz wideo

Dziennikarze Onetu wysłali do Komendy Stołecznej Policji screeny z profilu na Instagramie policjanta. Komenda Powiatowa Policji w Wołominie już rozpoczęła postępowanie wyjaśniające. Materiały w sprawie zostaną też przekazane do Biura Spraw Wewnętrznych Policji oraz do prokuratury. - Trwają czynności wyjaśniające, sprawa zakończy się postępowaniem dyscyplinarnym. Ponadto materiały zostaną przekazane do prokuratury, która może zdecydować np. o postawieniu zarzutów, co będzie miało istotne znaczenie dla dalszych czynności z naszej strony - powiedział rzecznik prasowy KSP nadkom. Sylwester Marczak.

Więcej o: