Górnicy blokowali rosyjski węgiel. Na torach zamontowali coś, co wygląda jak bomba

Na zdjęciu z dzisiejszego protestu górniczego w Sławkowie widać na torach coś, co wygląda na zamontowane materiały wybuchowe. Według eksperta to tylko atrapa, jednak będąca przekroczeniem tego, co można w ramach protestu. - To było zupełnie niepotrzebne. Nie wiem kto wpadł na taki "genialny" pomysł - mówi przedstawiciel jednego ze związków zawodowych.

Protest miał miejsce dzisiaj rano na terenie kolejowego terminalu przeładunkowego w Sławkowie na Śląsku. Przedstawiciele wszystkich 13 górniczych centrali związkowych blokowali przyjazd pociągu z rosyjskim węglem. Protestowali w ten sposób przeciw jego importowi, co ich zdaniem jest jedną z głównych przyczyn problemów polskiego górnictwa.

Atrapa, ale przesadzona

Na jednym ze zdjęć z protestu fotoreporter Agencji Gazeta uwiecznił coś, co górniczy związkowcy przyczepili do torów - coś, co wygląda na materiały wybuchowe. Są pakunki przypominające pakunki materiałów wybuchowych stosowanych w górnictwie, są podłączone do nich przewody biegnące do czegoś, co wygląda jak zapalarka wywołująca detonację.

- Moim zdaniem to, co widać na tym zdjęciu, to nieudolnie wykonana atrapa. Ładunki są zawinięte w zwykły papier, który nasiąka smarem ze śrub przy szynach, a przewody wyglądają zupełnie inaczej niż te prawdziwe - mówi Gazeta.pl Tomasz Goleniowski, ekspert ds. materiałów wybuchowych z firmy EOD Tech. - Tak czy inaczej jest to moim zdaniem przekroczenie granicy prawa do protestu. W zależności od okoliczności może to zostać zakwalifikowane jako wykroczenie albo przestępstwo - dodaje. Wykroczenie w postaci zakłócenia porządku publicznego lub przestępstwo o charakterze terrorystycznym.

Goleniowski zaznacza, że jednoznacznego określenia, co właściwie widać na zdjęciu, może dokonać jedynie biegły albo policyjny pirotechnik.

Górnicy w zwarciu z rządem

Staraliśmy się uzyskać komentarz Komendy Głównej Policji. Niestety, pomimo wielu prób dodzwonienia się do rzecznika prasowego i zespołu prasowego KGP, nikt nie odebrał. Czekamy na odpowiedź na wiadomość email.

Komentarza udzielił natomiast rzecznik prasowy Wolnego Związku Zawodowego Sierpień '80 Patryk Kosela. Przyznał, że ktoś rzeczywiście zamontował jakąś atrapę materiałów wybuchowych na torach w Sławkowie. - To było zupełnie niepotrzebne. Nie wiem, kto wpadł na taki "genialny" pomysł - mówi w Gazeta.pl. Zaznacza, że w proteście brali przedstawiciele wszystkich 13 centrali związkowych. Nie jest w stanie powiedzieć, kto zamontował atrapę na torach.

- Wiem tylko, że dzięki temu nie rozmawiamy teraz o prawdziwych problemach polskiego górnictwa, ale o jakiejś atrapie - stwierdził Kosela.

Górnicy nasilają swoje protesty wobec rosnących problemów w kopalniach. Z wielu względów spada zużycie węgla, a jednocześnie rośnie jego import. Efektem są rosnące zapasy wydobytego w polskich kopalniach surowca, którego nikt nie chce kupić. Związki zawodowe oczekują, że rząd rozwiąże ten problem. Do tego domagają się podwyżek o 12 procent i wywalczyły wypłatę 14 pensji (łącznie 311 milionów złotych), pomimo kiepskiej sytuacji finansowej Polskiej Grupy Górniczej skupiającej większość działających w Polsce kopalni.

Na 28 lutego związki zawodowe zapowiadają demonstrację w Warszawie.

Więcej o: