Rzecznik policji o uruchomieniu Child Alert. "Zdrowie Ibrahima cały czas jest zagrożone"

- Chcę stanowczo podkreślić, że sytuacja prawna Ibrahima oraz ta między rodzicami nie miała decydującego wpływu na wszczęcie poszukiwań. System Child Alert uruchomiono po to, by dotrzeć z informacją o poszukiwaniach oraz rysopisem chłopca do jak największej liczby osób - stwierdził na antenie TVN24 insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji. Przedstawiciel policji stwierdził też, że system Child Alert nie został jeszcze w tej sprawie odwołany.

W poniedziałek rano Komenda Główna Policji uruchomiła w związku z poszukiwaniami 10-letniego Ibrahima system Child Alert, który umożliwia szybkie informowanie społeczeństwa o zaginięciu dziecka. Chłopiec został uprowadzony w niedzielę w Gdyni przez swojego ojca, obywatela Maroka. Funkcjonariusze informowali, że poszukiwany ojciec chłopca - Azeddine Oudriss - może być niebezpieczny i został pozbawiony praw rodzicielskich przez belgijski sąd. 

Doniesienia o rzekomym pozbawieniu praw rodzicielskich zdementowali jednak przedstawiciele belgijskiego wymiaru sprawiedliwości. Według informacji przekazanych przez rzecznika generalnego belgijskiej prokuratury, 15 października 2018 roku antwerpski sąd orzekł, że chłopiec powinien mieszkać w Belgii, przy ojcu. Zdaniem belgijskich służb to matka chłopca złamała prawo, wywożąc go do Polski.

Rzecznik KGP o poszukiwaniach Ibrahima i systemie Child Alert. "Informacje o ojcu dziecka uzasadniały wszczęcie poszukiwań"

O prowadzonych przez policję poszukiwaniach oraz idei systemu Child Alert mówił we wtorek na antenie TVN24 inspektor Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji.

Child Alert jest tylko uzupełnieniem prowadzonych przez nas poszukiwań. Dla nas najważniejsze jest życie i zdrowie chłopca. Informacje, które posiadaliśmy w momencie złożenia zawiadomienia o zaginięciu chłopca, uzasadniały - i nadał uzasadniają - wszczęcie poszukiwań

- powiedział Ciarka. - Do przestępstwa doszło na terenie Polski. Nawet jeżeli ktoś posiada pełnię praw rodzicielskich to umówmy się - nie bije żony i nie wyrywa jej dziecka siłą. Nie jest to żadne usprawiedliwienie. Chcę stanowczo podkreślić, że sytuacja prawna dziecka i ta między rodzicami nie miała decydującego wpływu na wszczęcie poszukiwań. W momencie kiedy upewnimy się, że Ibrahim jest cały i zdrowy, dla nas sprawa poszukiwawcza będzie się zmierzać do końca. Niech rodzice rozwiążą później ten spór w sądzie - tłumaczył rzecznik KGP. 

Ciarka był dopytywany o policyjny komunikat w sprawie zaginięcia, w którym znalazła się informacja o tym, że ojcu Ibrahima odebrano prawa rodzicielskie. - W komunikacie podaliśmy, że ten mężczyzna jest niebezpieczny oraz upubliczniliśmy rysopis chłopca. To niektóre media - zamiast skupić się na poszukiwaniu dziecka - zaczęły ciągnąć za język kobietę, ustalać jakieś inne wersje. Przeszłość ojca - przestępstwa za jakie był notowany na terenie Belgii - uzasadniały - i wciąż uzasadniają - wszczęcie poszukiwań i sugerują cały czas, że zdrowiu chłopca zagraża niebezpieczeństwo. Uważam też, że matka powinna była zachować większą powściągliwość w wypowiedziach do mediów - mówił Ciarka. 

W rozmowie z TVN24 rzecznik KGP poinformował również, że w przypadku zaginięcia Ibrahima system Child Alert nie został jeszcze odwołany, choć policja "nie zdecydowała też o jego przedłużeniu". - System Child Alert to procedura, w ramach której mamy podpisaną umowę z mediami, które zobowiązują się, że przez 12 godzin będą podawać komunikaty o zaginionym dziecku - nie zawsze musi wiązać się to z porwaniem. Ideą jest dotarcie z komunikatem o zaginięciu oraz rysopisem dziecka do jak największej liczby osób. W przypadku Ibrahima, po 12 godzinach nie odwołaliśmy Child Alertu, ale i nie zdecydowaliśmy o jego przedłużeniu. Numer telefonu, pod który można się zgłaszać, wciąż jest aktywny. Zgodnie z umową media nie mają obowiązku informowania o zaginięciu Ibrahima. Widzimy natomiast, że cały czas żyją one tą sprawą i przekazują informacje, co jest dobrą praktyką - ocenił Ciarka. 

Zobacz wideo >>> 20-latek uciekał przed policją 200 km/h. Wjechał w bariery energochłonne
Więcej o: