Jak podaje "Dziennik Zachodni" do tragicznego wypadku doszło w sobotę 15 lutego. Na płytę lotniska w Gotartowicach w Rybniku spadł motoparalotniarz. Mimo natychmiastowej reanimacji nie udało się uratować 31-latka.
Do zdarzenia doszło przed południem. - Zgłoszenie otrzymaliśmy o godzinie 10.16. Motoparalotniarz, mężczyzna w wieku 31 lat z Rybnika z nieustalonych przyczyn spadł na płytę lotniska - powiedziała rzecznik rybnickiej policji Bogusława Kobeszko.
Według wstępnych ustaleń Komisji ds. badania wypadków policji mężczyzna spadł z wysokości około 30 metrów. Świadkowie mówią, że pomoc przyszła bardzo szybko. - Ludzie z jego otoczenia zaraz powiadomili służby medyczne, udzielili mu pierwszej pomocy. Do 10 minut była policja. Przyleciał helikopter LPR ale niestety nie udało się uratować życia - dodał dyrektor Aeroklubu ROW Rybnik Marcin Nocoń.
31-latek był członkiem Rybnickiego Klubu Paralotniowego, bardzo często latał, miał uprawnienia i wszystkie wymagane świadectwa pilota. Leciał na własnym, nowym i certyfikowanym sprzęcie. - Warunki były wyjątkowo dobre, przeszedł silny wiatr, jesteśmy w takiej luce, wszyscy czekaliśmy na tą przerwę w wietrze, by wzbić się w powietrze. Warunki na pewno nie miały wpływu na to zdarzenie - przyznał prezes RKP Łukasz Szymura.