Są wyniki sekcji zwłok 10-latka, który zmarł w domu dziecka w Sosnowcu. Zadławił się pionkiem do gry

Wiadomo, co było przyczyną zgonu jednego z wychowanków domu dziecka w Sosnowcu. 10-letni chłopiec podczas zabawy zadławił się pionkiem do gry. Śledztwo prokuratury w tej sprawie trwa. Ukarany może zostać pracownik placówki.

W czwartek Prokuratura Rejonowa poinformowała o wynikach sekcji zwłok 10-latka. - Posiadamy ósmą opinię po sekcji zwłok chłopca. Biegły w obecności prokuratora przeprowadził sekcję zwłok 10-latka, podczas której ujawniliśmy, że bezpośrednią przyczyną śmierci było uduszenie. W tchawicy chłopca znaleźliśmy pionek do gry planszowej - powiedział "Dziennikowi Zachodniemu" Michał Łukasik, zastępca prokuratora rejonowego z Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Północ.

>>> Jak pomóc osobie, która się dławi?

Sosnowiec. Tragedia w domu dziecka. Chłopiec zadławił się pionkiem

Do tragedii doszło 7 lutego w Placówce Opiekuńczo-Wychowawczej nr 10 w Sosnowcu. 10-letni Piotrek przebywał w placówce z dwoma braćmi. Podczas zabawy z rodzeństwem, chłopiec zaczął się dusić. Mimo natychmiastowego wezwania karetki nie udało się go uratować. Początkowo zakładano, że 10-latek zadławił się klockiem. 

Obecnie prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci oraz narażania człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. - Śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci zostanie prawdopodobnie umorzone. Jednak będziemy prowadzić śledztwo w sprawie tego drugiego artykułu. Będziemy sprawdzać czy dzieci miały zapewnioną odpowiednią opiekę - poinformował w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" prok. Łukasik. Ukarany może zostać pracownik placówki, który opiekował się dziećmi.

Więcej o:
Komentarze (22)
Są wyniki sekcji zwłok 10-latka, który zmarł w domu dziecka w Sosnowcu. Zadławił się pionkiem do gry
Zaloguj się
  • wojtant

    Oceniono 12 razy 12

    Po pierwsze: Koniecznie musi być czyjaś wina? Koniecznie trzeba się wykazać ukaraniem kogoś żeby "zapunktować" w oczach przełożonych? Wypadki też mają miejsce.
    Po drugie: Dziesięciolatek to człowiek, który już od kilku lat ogarnia smartfona, laptopa, gry komputerowe itp., tylko nie ogarnia klocków?! Jeśli tak, to nie jest jego wina, tylko tych co go tak wykształcili.
    Po trzecie: W czasach dzieciństwa bardzo pasjonowały mnie i moich rówieśników gry planszowe (najbardziej "grzybobranie"), w które grałem też z rodzicami. Ale nie słyszałem nigdy, żeby ktoś z uczestników zjadał pionki.
    Po czwarte: Ja nie słyszałem o takich wypadkach, co nie znaczy że takich nie było. Ale:... Kształt pionka do gier planszowych za mojego dzieciństwa (1960-1970) był taki, że można go połknąć, ale nie zadławić się nim. Rozmiarami "konkurował" wręcz z pigułami aptecznymi. Może więc obecnie produkowane pionki do gry mają nieodpowiednie kształty i rozmiary? Spece od brania kasy za bezpieczne zabawki, do roboty!
    Po piąte: Wielokrotnie słyszałem w PR1 reklamy gier planszowych (czasem była to zawoalowana reklama), ale nigdy nie szły za nimi w parze ostrzeżenia, że również tak niewinne gry mogą nieść niebezpieczeństwo, i jakie.
    Po szóste: Zgodnie z polską modą, teraz pewnie specjaliści wezmą się za kontrolowanie. Czego? Nieistotne, ale taka moda.
    Po siódme: Dziecko miało rodziców. Niezależnie od tego, co było powodem umieszczenia dzieciaka w domu dziecka, współczuję im. Bo nawet jeśli zmieniłoby się cokolwiek w ich myśleniu ad. potomka, jego już nie mają.

  • znow_ja

    Oceniono 9 razy 9

    Czy zawsze i wszędzie musi być ktoś winny?
    Czy pracownik domu dziecka ma spędzać wszystkie dzieci do jednego pomieszczenia, sadzać karnie w rzędach i patrzeć, czy nie biorą do ust gumki myszki, klocków, skuwek od długopisu, kostki do gry itp?
    Czy jak 10-latki w domu grają w chińczyka, też stoi za nimi non stop rodzic i pilnuje, żeby nie zrobiły jakiejś głupoty?
    Od jakiego wieku współczesne dziecko może przebywać w pomieszczeniu bez nadzoru?
    Itp itp.
    Wypadki się zdarzały i zdarzają. Śmierci podczas zabawy też.

  • boo-boo

    Oceniono 7 razy 7

    No tak- bo na każde dziecko w domu dziecka przypada opiekun, a 10-cio latka nie można na chwilę z oka spuścić.
    Teraz jeszcze trzeba komuś dowalić- opiekunowi.

  • lubat

    Oceniono 12 razy 6

    "Ukarany może zostać pracownik placówki, który opiekował się dziećmi."
    Bo nie założył knebla na gębę małolatowi? Prokurator to jednak idiota.

  • ars-derivatia

    Oceniono 3 razy 3

    Niefajnie :/

    Jakby nie miał wystarczająco przerąbane, to jeszcze zejść z powodu pionka do gry.

    Manewr Heimlicha ratuje życia. Nie jest skomplikowany, wystarczy minuta samoszkolenia.

  • haniku72

    Oceniono 2 razy 2

    za co ma zostać ukarany? Jego wina że 10 latek wziął do buzi pionek? Gra z pionkami jest dla dzieci powyżej 3 r.ż więc opiekun nie zrobił niczego złego. Po prostu wypadek. I przestańcie grać durnymi tytułami a jak "paskami" TVN

  • zomzom

    Oceniono 2 razy 2

    Oczywiście, że musi być winny. Nawet jak nauczyciel wypuszcza dziecko do toalety w trakcie lekcji to za nie odpowiada (i tak naprawdę nie ma prawa wypuścić). Ba, prowadząc dziecko po schodach do pielęgniarki/gdziekolwiek też za nie odpowiada. I jak młody się potknie na schodach to nauczyciel musi udowadniać, że dopełnił wszelkich procedur, by zapobiec upadkowi.
    Nie dziwota, że coraz mniej sensownych osób chce pracować w placówkach czy to oświatowych czy opiekuńczo-wychowawczych.

  • 4v

    Oceniono 2 razy 2

    Czyli nie 12-latek klockiem, a 10-latek pionkiem.
    Acha.

  • mama.fajnej.trojki

    Oceniono 2 razy 2

    rozumiem, ze w domach rodzinnych dziesięciolatki są pod nieustannym nadzorem? Podejrzewam, ze opiekun bedzie uniewinniony, ale i tak ma wyrzuty... Po co mu dowalac tymi zarzutami? Jesli chlopiec miał rodzicow, to pewnie oni już mu dołożą... Współczuję człowiekowi...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX