Wypadek w Bukowinie Tatrzańskiej. Świadek: To jest uderzenie takie, jakby tir wjechał

- Wiatr zerwał dach z wypożyczalni. Turyści zostali przygnieceni przez ten dach. W wyniku tego zdarzenia stwierdziliśmy dwa zgony. Są to matka i córka - powiedział komendant straży pożarnej. Do wypadku doszło w poniedziałek przed południem w Bukowinie Tatrzańskiej.

W poniedziałek po 11:00 zerwany przez silny wiatr dach przygniótł na Rusińskim Wierchu w Bukowinie Tatrzańskiej cztery osoby. 

Wiatr zerwał dach z wypożyczalni, około 50 metrów od górnej stacji kolei linowej. W tym momencie przechodzili tędy turyści, którzy korzystali z tego stoku. Zostali przygnieceni przez ten dach. W wyniku tego zdarzenia stwierdziliśmy dwa zgony. Są to matka i córka

- powiedział Grzegorz Worwa, Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Zakopanem, w rozmowie z TVP Info. Strażak dodał, że druga córka kobiety została przewieziona do szpitala. Ucierpiał również 16-latek, który został przetransportowany do szpitala w Zakopanem.

Kątem oka zobaczyłem, że cała czasza z tego pawilonu unosi się i zaczyna lecieć w naszą stronę, więc krzyknąłem do Bartka "padnij", sam upadłem. To był odruch. Poleciało mi to po głowie, Bartek dostał w potylicę. Na chwilę stracił przytomność. Natomiast żona znajomego i dwie córki dostały po plecach tą całą kopułą, a to jest uderzenie takie jakby tir przy prędkości 80 km/h wjechał

- powiedział TVP Info jeden ze świadków tragicznego zdarzenia. Dodał, że razem z dwojgiem znajomych reanimował ofiary. Jak zaznaczył, kobieta już nie oddychała.

Jak ten dach był przymocowany? To nie wiało. To nie jest wiatr typu 200 km/h. (...) Jak jest silny podmuch wiatru, a ja chodzę po górach, to mnie ścina z nóg, a ja padłem, żeby tym nie dostać. To jak konserwa się otworzyło

- zaznaczył świadek wypadku.

W nocy z niedzieli na poniedziałek w Tatrach wiał bardzo silny wiatr. Jego prędkość na szczytach dochodziła do 105 kilometrów na godzinę. Służby ostrzegają przed silnym wiatrem, który wciąż wieje w górach.

Więcej o: