Takie powinno być polskie wojsko. Wyjątkowe zdjęcia wywołujące uśmiech i smutek zarazem

Ćwiczenia polskiego wojska często przypominają występy grup rekonstrukcyjnych - sprzęt radziecki z lat 70., mundury i oporządzenie, które już w latach 90. wszyscy krytykowali jako pomyłkę. Dlatego gdy czasem pojawią się takie zdjęcia jak z najnowszych ćwiczeń spadochroniarzy, serce roście. Widoczni na nich żołnierze nie odstają od najlepszych armii NATO. Niestety to ewenement. Na nasze własne życzenie.

Na rzeczonych zdjęciach widać dwie rzeczy, które przenoszą naszych żołnierzy z realiów bliskich okresu rozpadu ZSRR, do realiów XXI wieku w NATO:

  • System symulacji Saab GAMER pozwalający bardzo realistycznie symulować pole walki przy pomocy technologii laserowej, łączności bezprzewodowej i komputerów. Żołnierze "strzelają" do siebie wiązkami lasera, czujniki wykrywają trafienie, informują o tym, czy jest się "rannym", czy "zabitym", a system cały czas zbiera masę danych pozwalających szczegółowo analizować przebieg ćwiczenia. Najlepszy światowy standard. Na zdjęciach widać charakterystyczne czujniki wykrywające "trafienie" zamocowane na hełmach i kamizelkach, a do tego emitery wiązki lasera na karabinkach.
  • Karabinki Grot, w przyszłości podstawowa broń każdego polskiego żołnierza. Opracowana i produkowana w radomskiej Fabryce Broni. Dzisiaj w wojsku jest już około 30 tysięcy sztuk, głównie w Wojskach Obrony Terytorialnej. Podpisane umowy zakładają wyprodukowanie i dostarczenie do 2022 roku łącznie 71 tysięcy karabinków.

Entuzjastyczne recenzje

Widoczni na zdjęciach żołnierze są z 6. Brygady Powietrznodesantowej, jednostki uznawanej za jedną z elitarnych w Wojsku Polskim i przeznaczoną do szybkiego reagowania. Należy też do tych relatywnie najlepiej wyposażonych. Jako jedna z pierwszych jednostek regularnego wojska otrzymała karabinki Grot do wszechstronnego przetestowania w praktyce.

Część brygady ćwiczy właśnie na poligonie w Lipie, zlikwidowanym w latach 90. i odtworzonym dwa lata temu (polskie wojsko potrzebuje przestrzeni, bo na poligonach przybyło sojuszników). W ramach ćwiczeń trenowali między innymi desant ze śmigłowców na most i przygotowanie do wysadzenia go, przyjęcie zrzutu ciężkich palet z zaopatrzeniem z transportowca C-130 Herkules i załadowanie ich na nowe lekkie samochody terenowe oraz szturm na umocnioną pozycję wroga. Jak wynika ze zdjęć, przy tej ostatniej okazji użyto systemu GAMER.

Żołnierze z brygady entuzjastycznie opisują w internecie to ostatnie ćwiczenie. System laserowy miał wynieść poziom treningu na niespotykany wcześniej poziom. Bo żołnierze nagle czują, że nie są "nieśmiertelni", tak jak to jest na tradycyjnych ćwiczeniach. Naprawdę muszą się kryć i nie mogą się zachowywać jak przysłowiowy Rambo, a na zakończenie dowódca może im czarno na białym pokazać co zrobili dobrze, a co spartaczyli, przez co na prawdziwym polu walki "oddaliby życie w służbie ojczyzny".

Widok polskich żołnierzy z takim sprzętem powoduje, że serce rośnie. Niestety od razu pojawia się refleksja, że to ciągle coś niezwykłego w warunkach Wojska Polskiego i nie zapowiada się szybka zmiana. - XXI wiek mamy już od 20 lat, a nasze wojsko dopiero incydentalnie weń wkracza - mówi Gazeta.pl Mariusz Cielma, redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa".

Inwestycja wojskowej uczelni

Problem w tym, że podobne laserowe systemy symulacyjne są już od dekad powszechnie stosowanie na Zachodzie (pierwsze wersje systemu MILES w US Army to lata 80. ubiegłego wieku), a ostatnio nawet w Rosji. W Polsce mamy natomiast jeden niewielki komplet systemu GAMER. Wystarcza do jednorazowego ćwiczenia wzmocnionego plutonu (kilkudziesięciu żołnierzy). Kupiła go w 2016 roku Akademia Wojsk Lądowych (wówczas jeszcze Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych) we Wrocławiu. Zrobiła to z własnych funduszy, wydając nieco ponad trzy miliony złotych. System na tyle się sprawdził, że w 2018 roku podpisano dodatkową umowę na rozbudowę jego możliwości. Służy nie tylko podchorążym uczącym się na AWL, lecz także jest wypożyczany na ćwiczenia innych jednostek WP.

Do dzisiaj to jednak "rodzynek". - Jest to o tyle smutne, że kupując więcej takiego sprzętu, moglibyśmy za stosunkowo niewielkie pieniądze w krótkim czasie drastycznie zmienić oblicze naszego wojska - mówi Cielma. Jego zdaniem każda brygada Wojsk Lądowych powinna mieć komplet wyposażenia do laserowej symulacji w rodzaju tego posiadanego przez AWL. - To by było wejście w zupełnie inny wymiar szkolenia - mówi Cielma. Brygad jest 13, więc łączny koszt takiego podstawowego przedsięwzięcia powinien się zmieścić w 50 mln złotych. Jak na miliardowy budżet modernizacyjny wojska to kwota drobna.

- Pamiętam, jak niedługo po zakupie systemu GAMER przez AWL byłem na pokazowych ćwiczeniach z jego użyciem na poligonie w Wędrzynie. Dwie drużyny złożone z podchorążych atakowały/broniły budynków. Szybko okazało się, że atakujący ponoszą tak duże straty, iż trzeba przerwać ćwiczenie. Gdyby systemu laserowego nie było, to w najlepsze by zdobywano kolejne budynki. Ten jednak boleśnie obnażył słabość tradycyjnych metod szkolenia. Po prostu to, co regularnie się dzieje, na poligonach nie przystaje do rzeczywistości - opisuje redaktor naczelny "NTW".

Zmiany może wymuszą Amerykanie

Niestety nie zanosi się, aby upowszechnienie laserowych symulatorów w Wojsku Polskim było czymś bliskim. Od lat padają deklaracje o chęci "ucyfrowienia" poligonu w Drawsku Pomorskim, gdzie coś w rodzaju systemu GAMER mogłoby być używane na masową skalę, w tym przez transportery opancerzone czy czołgi. Miałoby to służyć lepszym wspólnym ćwiczeniom z US Army, która podobne rozwiązania produkowane przez firmę Saab ma na kilkunastu poligonach w swojej ojczyźnie i wozi z sobą w uproszczonej wersji za granicę. - Problem w tym, że na deklaracjach póki co się kończy. Pierwszy raz o czymś takim rozmawiałem z wojskowymi chyba już prawię dekadę temu - mówi Cielma.

Być może coś realnego wyjdzie z tych zapowiedzi niebawem, ponieważ w deklaracji o współpracy wojskowej podpisanej w 2019 roku przez prezydentów Polski i USA znalazł się zapis o stworzeniu w Drawsku Pomorskim nowoczesnego Centrum Szkolenia Bojowego, gdzie Amerykanie mieliby miejsce do ćwiczenia w standardach, do których przywykli w ojczyźnie. Nie byłby to pierwszy raz, kiedy do realnej modernizacji nasze wojsko zostało popchnięte przez sojuszników z NATO.

Póki co mamy jednak ten jeden "rodzynek" w postaci systemu kupionego przez AWL za własne fundusze. Jest on wypożyczany nie tylko 6.BPD, lecz także wielu innym jednostkom. Między innymi tym, które mają wspólnie ćwiczyć z Amerykanami.