Pożar w centrum Łodzi: w akcji gaśniczej brało udział 14 zastępów straży [ZDJĘCIA]

Wieczorem w pofabrycznym budynku w centrum Łodzi wybuchł pożar. Płomienie sięgały kilku metrów powyżej stropu. Gaszenie pożaru trwało kilka godzin - śledczy sprawdzą, co było jego przyczyną.
Zobacz wideo

Jak podaje "Wyborcza" około godziny 19 w środę 22 stycznia do straży pożarnej wpłynęło zagrożenie dotyczące pożaru budynku pofabrycznego znajdującego się między ulicami Gdańską i Wólczańską w Łodzi. Ogień i zadymienie było na tyle duże, że konieczne było zatrzymanie ruchu tramwajów na ulicy Gdańskiej w obydwu kierunkach.

Pożar budynku w Łodzi - płomienie sięgały kilku metrów powyżej stropu

Budynek, w którym wybuchł pożar był niezamieszkany, jednak istniało podejrzenie, że w środku mogły być składowane materiały, które utrudniały walkę z ogniem. Według informacji portalu expressilustrowany.pl na miejsce skierowanych zostało 14 zastępów straży pożarnej. Po około dwóch godzinach ogień udało się ugasić.

W wyniku pożaru, który objął dwie z czterech kondygnacji budynku, nikt nie ucierpiał. Nie było też konieczności ewakuowania osób mieszkających w sąsiednich kamienicach. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru - sprawę tę będą badali śledczy.

Więcej o:
Komentarze (7)
Pożar w centrum Łodzi: w akcji gaśniczej brało udział 14 zastępów straży [ZDJĘCIA]
Zaloguj się
  • mietek1910

    Oceniono 6 razy 4

    Dobry patent, trzeba tylko trochę kasy na początku i można działać:
    1. Spalić nieużytek przy pomocy wynajętych meneli
    2. Teren odkupić po taniości
    3. Zburzyć zgliszcza
    4. Wybudować coś nowego; biurowiec, pawilon handlowo-usługowy...
    5. Wynajmować i liczyć pieniądze

  • borsuk07

    Oceniono 4 razy 2

    teren potrzebny a i koszty rozbiórki tańsze.

  • 2011piotr

    Oceniono 5 razy 1

    "— Moryc! — zawołał do drugiego pokoju.
    — Nie śpię. Nie spałem całą noc.
    — Dlaczego?
    — Myślałem o tym naszym interesie, trochę sobie obliczałem i tak zeszło.
    — Wiesz, Goldberg się spalił dzisiaj w nocy i to zupełnie na glanc, jak Mateusz mówi…
    — Dla mnie to nie nowina — odpowiedział, ziewając.
    — Skąd wiedziałeś?
    — Ja miesiąc temu wiedziałem, że on się potrzebuje spalić. Dziwiłem się nawet, że
    tak długo zwleka, przecież procentów mu nie dadzą od asekuracji.
    — Miał dużo towaru?
    — Miał dużo zaasekurowane…
    — Bilans sobie wyrównał.
    Roześmiali się obaj szczerze."

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX