Górnicy zapowiadają protesty i uderzają w PiS. "Nasz węgiel leży na zwałach, rosyjski jest spalany"

Górnicy zapowiadają protesty i alarmują, że na kopalnianych zwałach może leżeć nawet milion ton polskiego węgla, którego nikt nie chce kupić. - Spalany jest węgiel rosyjski - wskazują, domagając się od rządu Prawa i Sprawiedliwości natychmiastowych działań. Związkowcy przypominają też, że przed dojściem PiS do władzy to właśnie Jarosław Kaczyński krytykował sytuację, w której "w Polsce więcej się węgla kupuje, niż sprzedaje".

Górnicy grożą blokadą przejść granicznych i zapowiadają protesty - informują "Fakty" TVN. Wszystko dlatego, że na przykopalnianych zwałach w całej Polsce zalegają ogromne ilości polskiego węgla, którego nikt nie chce kupić. Do naszego kraju jest z kolei sprowadzany tańszy węgiel z Rosji.

>>> Bartoszewski: "Nie powinniśmy kupować węgla z Donbasu". Zobacz wideo:

Zobacz wideo

Górnicy grożą protestami. "Nasz węgiel leży na zwałach, rosyjski jest spalany"

Coraz bardziej prawdopodobna staje się sytuacja, że za niecały miesiąc kopalnie nie będą już miały gdzie ich składować i wstrzymają pracę. Jak podają "Fakty", tylko na zwałach kopalni "Bolesław Śmiały" w Łaziskach Górnych zalega blisko 120 tysięcy ton węgla - nie chce ich odbierać nawet elektrownia. Górnicy szacują, że w całej Polsce problem może dotyczyć nawet miliona ton niepotrzebnego węgla. - Nasze kopalnie fedrują, wydobywają węgiel, ale nasz węgiel leży na zwałach, a rosyjski węgiel jest spalany w naszych elektrowniach - mówi w rozmowie z TVN Rafał Jedwabny z Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80".

Krzysztof Brejza z KO zwrócił się do kierowanego przez Jacka Sasina ministerstwa Aktywów Państwowych z interpelacją, w której zapytał o ilość surowca sprowadzanego do Polski z Rosji. Z odpowiedzi resortu wynika, że od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości do Polski sprowadzono z Rosji 36 milionów ton węgla. Związkowcy napisali do premiera Mateusza Morawieckiego list, w którym domagają się interwencji rządu w tej sprawie. Wskazują, że import węgla z Rosji uderza w polskich górników i krytykują fakt, że jest on sprowadzany przez "spółki kontrolowane przez Skarb Państwa".

Kaczyński przed dojściem do władzy: Górnictwo jest dzisiaj w trudnej sytuacji, ale nie z winy górników

Przed dojściem do władzy politycy Prawa i Sprawiedliwości krytykowali sprowadzanie węgla z Rosji do Polski i wskazywali, że jego ograniczenie "rozwiąże część problemów górnictwa". - W tej chwili Polska więcej kupuje węgla, niż sprzedaje - mówił Jarosław Kaczyński w maju 2014 roku. Rok później stwierdził, że rząd PO-PSL "podniósł rękę na Polski węgiel". Zaznaczył też, że jego zdaniem można by zablokować import sprzedawanego po niskich cenach węgla z Rosji.

- Trzeba sobie uświadomić, o co w Polsce chodzi. Chciałem was zapewnić, że jeśli uda się dojść do władzy Prawu i Sprawiedliwości, to te praktyki się skończą. (...) Górnictwo jest dzisiaj w trudnej sytuacji, ale nie z winy górników, tylko tej władzy i klientystycznego systemu, w którym bardzo dużo ludzi, nie robiąc nic, zarabia - mówił. Argument o embargu na rosyjski węgiel podnosił wówczas także Mariusz Błaszczak. 

Więcej o: