Ksiądz odmówił udzielenia komunii Szymonowi Hołowni. "Sumienie mi nie pozwala. Za poglądy"

Szymonowi Hołowni ksiądz odmówił udzielenia komunii, tłumacząc się "sumieniem". Publicystę przeprosił rzecznik archidecezji warszawskiej, który zapowiedział też wyjaśnienie sprawy. "Od dziś wiem też, jak czują się ci wszyscy, którzy tyle razy opowiadali mi o przeżywanym w moim Kościele poczuciu wykluczenia ze wspólnoty" - opisuje gorzko Hołownia.

Szymon Hołownia, katolicki publicysta, który planuje wystartować w wyborach prezydenckich 2020, opisał na Facebooku, co spotkało go ostatnio w kościele w Warszawie. Chodzi o świątynię na Solcu, pw. Świętej Trójcy, obsługiwanej przez karmelitów bosych.

Jak wspomniał na Facebooku Hołownia, "przychodzi tam często" i spotkał się już z różnymi dziwnymi przypadkami w kościele, jednak ten "wprawił go w osłupienie". Ksiądz celebrujący mszę odmówił mu początkowo komunii.

Publicysta opisuje też całe zajście:

Gdy w kolejce innych wiernych podchodzę do komunii, celebrans odwraca się do mnie bokiem i udziela komunii innym.

>>> Cezary Tomczyk o prezydenckiej kandydaturze Szymona Hołowni:

Zobacz wideo

Hołowni nie chciano udzielić komunii. "Grozi mi publicznie palcem, wzdycha"

Hołownia dodaje, że zapytał, dlaczego ksiądz go pominął. - Nie. Sumienie mi nie pozwala. Za poglądy, które pan głos - miał odpowiedzieć duchowny.

Ale które? I przecież nie wie ksiądz nic o moim sumieniu, motywacjach, nie rozmawiał ksiądz ze mną, nie zna mnie ksiądz, nie jest moim spowiednikiem

- opisuje Hołownia, zaznaczając, że na ten dialog z duchownym "patrzył cały kościół". Sprawa miała - mimo fatalnego początku - szczęśliwy finał, o którym pisze publicysta:

Nie odpuszczam, stoję. Minutę, dwie, trzy. Ksiądz (a w zasadzie ojciec, bo karmelita) grozi mi publicznie palcem, po czym wzdycha i udziela komunii kręcąc głową, po czym znów grozi mi palcem jak dwuletniemu dziecku.

Hołownia przeproszony, opowiada o zrozumieniu "poczucia wykluczenia ze wspólnoty"

Mimo dziwacznej sytuacji Szymon Hołownia podsumowuje, że "nie ma wątpliwości, że ów kapłan w duchu miał dobre intencje". "Chciał pewnie bronić Kościoła, Jezusa, bliskich sobie wartości. Pytanie tylko, czy na pewno powinien ich bronić przede mną" - konkluduje.

Opisuje również, że teraz już wie, jak czują się wszyscy, którzy opowiadali mu "o poczuciu wykluczenia ze wspólnoty" Kościoła:

Od dziś wiem też, jak czują się ci wszyscy, którzy tyle razy opowiadali mi o przeżywanym w moim Kościele poczuciu wykluczenia ze wspólnoty, a ja mogłem tylko kiwać głową. Szli do domu, a uznano że źle wypełnili formularz i zostali wyproszeni z urzędu. Było to więc potrzebne doświadczenie.

Już po publikacji posta na Facebooku do publicysty zadzwonił rzecznik prasowy archidiecezji warszawskiej, który przeprosił go za zaistniałą sytuację.

[Rzecznik - red.] zapowiedział, że sprawa zostanie formalnie wyjaśniona, a ów zakonnik złamał kościelne przepisy, one bowiem wyraźnie stanowią, w jakiej sytuacji można odmówić komuś komunii, i jak się o tym mówi, a w tym wypadku ani nie było takiej potrzeby, ani forma nie była zgodna z prawem. Przeprosiny przyjąłem, żadnych formalnych skarg składał rzecz jasna nie będę

- opisał Hołownia.