Pomoc humanitarna. Miało być "pomaganie na miejscu", teraz polski rząd tnie pieniądze. Stracą potrzebujący

Leczenie w Iraku, zabezpieczenie namiotów uchodźców, edukacja syryjskiej młodzieży w Libanie - to przykłady realnej pomocy, którą polskie organizacje były w stanie nieść dzięki środkom z MSZ. W tym roku Ministerstwo Finansów tnie fundusze na pomoc w projektach, a liczba potrzebujących może być rekordowa. Stracą nie tylko oni, lecz także wizerunek Polski.

- Najbardziej realna i najbardziej konkretna pomoc dla uchodźców może być świadczona na miejscu - przekonywał w 2018 roku premier Mateusz Morawiecki. Taką narrację PiS stawiało w kontrze do przyjmowania uchodźców, szczególnie tych z Bliskiego Wschodu i Afryki. 

Morawiecki nie spełnił jednej z obietnic takiej pomocy: deklarował budowę mieszkań dla uchodźców w Libanie za 10 mln dolarów. Deklaracja pozostaje niezrealizowana od lat, a rząd nie chciał odpowiadać na nasze pytania w tej sprawie. Z drugiej strony w ostatnich latach rzeczywiście rosły środki, które Ministerstwo Spraw Zagranicznych przeznaczało na pomoc. Realizowane były projekty, które realnie pomagają potrzebującym. W Gazeta.pl pisaliśmy m.in. o pomocy dla uchodźców w Libanie, Iraku czy przychodni na "końcu świata" w Mjanmie.

Jednak teraz mniej mówi się o problemach uchodźców, a rząd chce obciąć środki na pomoc humanitarną i rozwojową - wynika z projektu planu współpracy rozwojowej na 2020 rok. Pierwszy alarmował o tym "Tygodnik Powszechny". "Na przedwyborczych, kosztownych dla państwa obietnicach wcześniejszych emerytur czy 500 plus dla pierwszego dziecka stracą ofiary wojen i katastrof naturalnych za granicą" - pisał tam Marcin Żyła. Jak poinformował, ministerstwo nie zamierza rozpisać w tym roku nowych konkursów na projekty w zakresie pomocy humanitarnej (pomoc dla ofiar konfliktów i katastrof) i znacznie zmniejszyło kwotę na pomoc rozwojową (wsparcie dla społeczności państw rozwijających się). 

Zobacz, jak Polacy pomagają uchodźcom w Libanie

Zobacz wideo

Rząd obcina środki na pomoc, organizacje zaskoczone

Zapytaliśmy MSZ o powody i szczegóły takiej decyzji. Biuro rzecznika prasowego ministerstwa poinformowało, że tzw. rezerwa celowa na pomoc rozwojową oraz środki finansowe na pomoc humanitarną zostały zmniejszone w ramach kompromisu "pomiędzy kwotą wnioskowaną a aktualnymi możliwościami budżetu państwa". 

Tzw. rezerwa celowa - z której finansowana jest pomoc rozwojowa oraz humanitarna - ma wynieść w 2020 roku 100 mln zł. To o 45 mln mniej niż w roku ubiegłym i 80 mln mniej, niż wnioskowało samo MSZ. Z tego na projekty pomocy humanitarnej ma zostać przeznaczone 16 mln zł. W tej kwocie mieści się też finansowanie Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, Biura ONZ ds. pomocy humanitarnej i rezerwa. Opłacone zostaną dwuletnie projekty z konkursów, realizowane przez polskie organizacje od 2019 roku. Ale żadne nowe konkursy na pomoc humanitarną finansowane przez MSZ nie zostaną w tym roku rozpisane - po raz pierwszy od lat. Pojawią się tylko konkursy na pomoc rozwojową, na co przeznaczono niecałe 14 mln zł.

Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektorka programu pomocy humanitarnej Polskiej Misji Medycznej, zwraca uwagę, że Ministerstwo Finansów chciało przeznaczyć nawet mniejsze środki, ale ostatecznie MSZ uzyskało kwotę 100 mln zł. - Jednak ta kwota i tak jest niewystarczająca, by otworzyć konkurs na projekty pomocy humanitarnej - powiedziała. To w ramach tych konkursów polskie organizacje mogą ubiegać się o rządowe finansowanie swoich projektów.

Przychodniom dla uchodźców grozi zamknięcie

- Organizacje pomocowe są zaskoczone i zaniepokojone obcięciem przez ministerstwo funduszy na pomoc humanitarną i rozwojową, czego skutkiem jest brak konkursu na projekty pomocowe na Bliskim Wschodzie - powiedziała Olasińska-Chart.

Jak wyjaśniła, działania organizacji są planowane długofalowo i nastawione na trwałe efekty. - Bez stałego finansowania nie jesteśmy w stanie ich prowadzić - podkreśliła. - Wszystkie projekty dot. pomocy humanitarnej kończą się 31 grudnia 2020 roku. Nie mamy otwartego konkursu i nie wiemy, z czego będziemy prowadzić działania od 1 stycznia 2021. Co mamy powiedzieć naszym beneficjentom i partnerom? Nasze działania bazują na grantach ministerstwa.

Polska Misja Medyczna prowadzi m.in. przychodnie w obozach uchodźców w Irackim Kurdystanie i Jordanii. Są one finansowane właśnie w ramach konkursów i bez możliwości ubiegania się o nowe granty, te przychodnie leczące uchodźców albo znajdą nowe źródło finansowania, albo przestaną działać. - I pewnie zostaną zamknięte, bo nie da się tak szybko znaleźć partnera do finansowania projektu - dodała przedstawicielka organizacji. - Mamy nadzieje, że Ministerstwo Finansów jednak przeznaczy jakąś pulę na pomoc humanitarną i będziemy mogli kontynuować naszą pomoc - podkreśliła.

Na pomoc damy tyle, ile musimy - nie więcej

Kwota wydawana na pomoc humanitarną ma być zmniejszona o 7,8 mln zł w porównaniu z rokiem 2019. Z kolei w roku 2018 budżet na pomoc humanitarną był prawie dwa razy wyższy, niż obecnie planowany (31 mln zł). Kwota jest wciąż wyższa niż np. w 2015 roku. Tyle że potrzeby humanitarne na świecie nie maleją, lecz rosną. Liczba uchodźców jest najwyższa w historii. 

Własne projekty i konkursy dla polskich organizacji stanowią tylko niewielką część kwoty przeznaczanej na pomoc - dlatego, że większość to składki Polski, które mamy obowiązek wpłacać do instytucji ONZ czy europejskich, np. Oficjalnej Pomocy Rozwojowej UE (313 mln euro). Zatem na pomaganie potrzebującym dajemy tyle, ile musimy - i niewiele więcej.

Polska jest daleko w tyle za innymi państwami pod względem środków przeznaczanych na pomoc rozwojową i humanitarną - nie tylko w liczbach bezwzględnych, lecz także jako procent PKB. W przypadku Polski to mniej niż 0,15 proc. PKB, mniej niż przeznaczają np. Włochy czy Islandia, ponad dwa razy mniej niż Austria czy Irlandia, ponad trzy razy mniej niż Niemcy. To też znacznie poniżej rekomendowanej przez ONZ i deklarowanej przez część państw rozwiniętych kwoty 0,7 proc. PKB. Rekordzistami są Szwedzi, którzy przeznaczają na pomaganie aż 1,4 proc. PKB. 

Potrzeby świata rosną

Podczas gdy polski rząd obniża kwotę przeznaczoną na pomoc humanitarną i rozwojową, potrzeby ludzi na świecie rosną wraz z konfliktami i kryzysem klimatycznym. W 2019 roku na świecie było 70,8 mln uchodźców lub osób wysiedlonych wewnętrznie. W tym roku ich liczba może dalej wzrosnąć, a co najmniej 1,4 mln znajduje się sytuacji, która wymaga ich natychmiastowego przesiedlenia do innych, bezpiecznych miejsc. 

Według szacunków ONZ w 2020 roku liczba osób, które potrzebują pomocy humanitarnej, ponownie będzie rekordowo wysoka. Może wzrosnąć o kilkanaście milionów, do 168 mln ludzi. Zaś już za dwa lata może przekroczyć 200 mln. Ofiary konfliktów, katastrof, kryzysów ekonomicznych i zmian klimatu w niektórych regionach cierpią na skrajne ubóstwo, ciężką sytuację i zagrożenie dla zdrowia i życia. Te czynniki przyczyniają się do masowej migracji, ta zaś rodzi nowe napięcia społeczne. 

Polska traci na wiarygodności

Z drugiej strony pomoc humanitarna i rozwojowa nie tylko jest moralnym obowiązkiem, lecz także może się opłacać państwom. Buduje ona wizerunek kraju na świecie i może służyć jako narzędzie tzw. soft power (miękkiej siły) w relacjach międzynarodowych. Brak nowych projektów i zamknięcie trwających może zaszkodzić polskiej wiarygodności jako partnera do rozmów o sytuacji na Bliskim Wschodzie czy w sprawach uchodźców.

- To też strata naszej wiarygodności i wizerunku polskich organizacji wobec naszych zagranicznych partnerów. Działamy z dużymi organizacjami i gdy mamy komunikat, że nie będzie konkursu, to inni zajmują nasze miejsce, a polskie organizacje tracą - powiedziała.

- Słyszymy ze strony ministerstw i Kancelarii Premiera, że "chcą, by polskie organizacje rozwijały się", by sięgały po takie projekty, jak organizacje np. niemieckie czy holenderskie. Ale my nie mamy szans rozwoju, bo nie mamy żadnych możliwości planowania na 2021 rok - stwierdziła dyrektorka z Polskiej Misji Medycznej. - Nie tylko nie możemy się rozwijać, nie możemy wręcz utrzymać dotychczasowego poziomu i kontynuować pomocy - dodała.

Więcej o:
Komentarze (207)
Pomoc humanitarna. Miało być "pomaganie na miejscu", teraz polski rząd tnie pieniądze. Stracą potrzebujący
Zaloguj się
  • patryk.nijaki

    Oceniono 34 razy 32

    skoro mówili że wystarczy nie kraść a pieniędzy nie zabraknie więc skoro brakuje to wniosek nasuwa się sam

  • maaac

    Oceniono 40 razy 30

    Przecież to tylko PO twierdziło, że "piniędzy nie ma i nie będzie". PiS twierdził, że "wystarczy nie kraść" i wszystkim i na wszystko starczy. Czyżby PO nam rządziło? PiS zaczął kraść? Czy tylko bredził PiS głupoty, a to PO miało rację, że pieniędzy nie starcza na wszystko i wszystkich?

  • amgibis

    Oceniono 34 razy 28

    Zamiast ciąć kasę klerowi to oszczędza się na zdrowiu i życiu obywateli!

  • farcry3

    Oceniono 28 razy 24

    Tiaaa....miliardy na zbędne samoloty z USA a ludzie na SOR-ze leżą po kilka godzin i miesiącami czekają na wizytę u specjalisty.

  • skandynawek

    Oceniono 25 razy 23

    Jakze teen budzet musi byc dziurawy. Brakuje pieniedzy na wszystko, oprocz pensji poslow (wlasnie sobie podniesli). Podatki ida w gore, ceny tez. Tylko czekac jak butelka 1/2 l. wodki bedzie po 50 zl, a paczka papierosow po 40. Benzyna tez podrozeje, bo ludzie musza jezdzic, wiec i tak kupia. Tak konczy sie rozdawnictwo. Grecja coraz blizej.

  • ryyys

    Oceniono 25 razy 21

    Rząd, tzw polski, a w istocie pisowski potrzebuje na kasę na kupienie Dudzie drugiej kadencji. To sprawa - dla nich - życia lub śmierci.

  • Andrzej Garlicki

    Oceniono 25 razy 19

    Jak by nierząd trochę uszczknął z pensyjki dla TVP (dodatkowe 2 mld zł), polska pomoc dla potrzebujących byłaby zauważalna na świecie. A to więcej warte, niż miliony wydawane na propagandowe materiały specjalnej komórki rządowej.

  • rattus-rattus

    Oceniono 18 razy 14

    Dwa dni temu Sejm zatwierdził wyasygnowanie dodatkowych środków - 100 milionów złotych - na wynagrodzenia dla służb specjalnych. Oczywiste jest, że dobrobyt naszych tajnych agentów jest stokroć ważniejszy od jakichś tam ofiar wojen czy kataklizmów.

  • arreis65

    Oceniono 18 razy 14

    beata kempa była członkiem rady ministrów odpowiedzialnym za koordynację pomocy humanitarnej i spraw uchodźców. "Chcemy się bardzo poważnie za to zabrać" - jak zwykle skłamał premier szmateusz morawiecki, tłumacząc dlaczego kempa zajmując się pomocą humanitarną otrzyma osobną ministerialną tekę - no i kempa się zajęła, pojeździła po świecie, co było do zeżarcia zeżarła i teraz pojechała do Brukseli - dalej czynić pissofskie dobro !!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX