Marsz Tysiąca Tóg. Warszawski ratusz podał szacowaną liczbę uczestników. "Tym bardziej wierzę w zwycięstwo"

Według warszawskiego ratusza w Marszu Tysiąca Tóg brało udział blisko 30 tysięcy osób. - Widzę, że nie jesteśmy sami. Cały świat patrzy na nas! Nie jesteśmy sami. Podobnie jak nie byliśmy sami w okresie walki z systemem PRL - mówił przed Sejmem prezes stowarzyszenia Iustitia.

W Warszawie odbył się "Marsz Tysiąca Tóg", zorganizowany przez środowiska prawnicze i sędziowskie przeciwko tzw. ustawie kagańcowej. Jego uczestnicy - delegacje prawie ze wszystkich sądów w Polsce, prawnicy z wielu innych krajów europejskich i wszyscy ci, którzy chcieli ich wesprzeć - przeszli sprzed Sądu Najwyższego, obok Pałacu Prezydenckiego i przed Sejm. 

Jak napisał na Twitterze rzecznik m.st. Warszawy Kamil Dąbrowa, według szacunków ratusza w marszu wzięło udział około 15 tys. uczestników. 

Jednak po zakończeniu pochodu Dąbrowa dodał kolejny wpis, w którym przedstawił ostateczne szacunki. Według ratusza w Marszu Tysiąca Tóg wzięło udział blisko 30 tys. osób.

"Nie ma naszej zgody na manipulowanie procesami sądowymi"

Marsz szedł w milczeniu, a na koniec przed Sejmem przemawiał Krystian Markiewicz, Prezes Stowarzyszenia Sędziów Iustitia. Przypomniał on, że napisy, z którym szli prawnicy ("Prawo do niezależności", "Prawo do Europy") zaprojektował twórca legendarnego znaku "Solidarności". - To bardzo symboliczne, ale niestety cofamy się do czasów, gdy Polacy marzyli o wolności i o tym aby stać się pełnoprawnym członkiem zachodniej kultury - mówił.

- Szliśmy w togach, ale nie zamierzamy ich zdejmować. Co najwyżej rzecznicy dyscyplinarni mogą nas ich pozbawić. Ale pozbawienie nas tóg, nie oznacza pozbawienia nas wartości, bo praworządność jest w naszych sercach, nie w togach i łańcuchach (chociaż są one dla nas świętością) - stwierdził Markiewicz. 

Szliśmy w togach, żeby wszyscy Polacy mogli nas zobaczyć. Zobaczyć, że nie jesteśmy jakimiś kosmitami, kastą, komuchami, zdrajcami, złodziejami. Jesteśmy Polakami, którzy mają zawód, który polega na ważnej misji. Toga jest jak mundur czy fartuch lekarza - to uniform, symbol służby. A my jesteśmy tu po to, by służyć ludziom. Wychodzimy na ulice, by bronić naszym wspólnych praw jako Polaków, bo niezawisłość sędziów to niezależność od jakichkolwiek wpływów na wyroki i decyzje sądów. Jako prawnicy, znając przepisy prawa, mamy świadomość konsekwencji zmian jak mogą się dokonać na skutek wprowadzenia w życie tzw. ustawy kagańcowej z 20 grudnia 2019 roku

- wyjaśniał prezes Iustitii. 

Przypomniał też o celu marszu - proteście przeciwko zamykaniu prawnikom ust. - To prawnicy, a nie politycy są od tego, aby alarmować, gdy naruszane są przepisy prawa, tak samo jak lekarze, którzy głośno się wypowiadają w tematach zdrowia, ogrodnicy na temat drzew i krzewów, a psychologowie na temat wychowywania dzieci. Poprzez ustawę, która w sposób uznaniowy pozwala na usuwanie z zawodu sędziów i zabieranie im głosu, Polacy będą zdani na polityków, którzy chcą się stać się ekspertami w tematach prawnych. I trzeba powiedzieć wprost: będą mogli wpływać na wyroki w taki sposób, aby członkom własnej partii nie stała się krzywda, ale za to oponentów politycznych spotkała dotkliwa kara. Nie ma naszej zgody na manipulowanie procesami sądowymi - powiedział prawnik.

"Marsz Tysiąca Tóg" w Warszawie, dowiedz się więcej:

Markiewicz wspomniał też o tych osobach, które nie mogły brać udziału w marszu i wymienił nazwisko Murata Arslana, tureckiego sędziego, obrońcy praworządności, skazanego na 10 lat na podstawie sfingowanych zarzutów. Arslan napisał do organizatorów list z więzienia. - Czy naprawdę jako Polacy chcemy u nas podobnego scenariusza? Zlikwidowania trójpodziału władzy, a tym samym opuszczenia UE? - pytał Markiewicz.

Prezes Iustitii przed Sejmem: Cały świat patrzy na nas!

Dziś znów, patrząc na to ogromne zgromadzenie - tym bardziej wierzę w zwycięstwo. Widzę, że nie jesteśmy sami. Cały świat patrzy na nas! Nie jesteśmy sami. Podobnie jak nie byliśmy sami w okresie walki z systemem PRL. (...) Tutaj jest Polska, tutaj jest Europa. I zapewniam, że jeśli będziemy solidarni, to w tej Europie pozostaniemy!

- zakończył Markiewicz.

Zobacz też: Gabriela Stanecka-Morawska o przyszłości ustawy "kagańcowej"

Zobacz wideo