Działacz skazany za antyaborcyjny bilboard. Fundacja odpiera: Za oskarżeniami stoi skrajna lewica

Działacz fundacji Pro - Prawo do Życia został skazany na 1,2 tys. zł kary za powieszenie billboardu informującego o zabiegach przerywania ciąży dokonywanych w szpitalach. - Procesy, ani ich liczba mnie nie odstraszają. Mogę mieć ich nawet 20 i nic to w mojej działalności nie zmieni - powiedział.

Bawer Aondo-Akaa, działacz Fundacji Pro - Prawo do Życia, został skazany przez sąd w Nowym Sączu na 1,2 tys. zł kary za powieszenie billboardu informującego o aborcji dokonywanej w szpitalach.

"Za oskarżeniami nie stoją zwykli obywatele"

Przeciwko działaczowi anti-choice (również jako: pro-life) toczy się sześć spraw, m.in. w Zakopanem, Wrocławiu i Krakowie.

Procesy, ani ich liczba mnie nie odstraszają. Mogę mieć ich nawet 20 i nic to w mojej działalności nie zmieni

- cytuje jego słowa fundacja. Bawera Aondo-Akaa zapowiada dalszą aktywność w ramach organizacji.

Na stronie internetowej fundacji możemy przeczytać, że "za oskarżeniami nie stoją zwykli obywatele, tylko członkowie skrajnie lewicowych organizacji: partii Razem i proaborcyjnego Strajku Kobiet".

Przeciwko fundacji Pro - Prawo do Życia obecnie toczy się 50 procesów. Jak podaje sama organizacja, chodzi o sprawy "związane z obroną dzieci nienarodzonych i nieco starszych dzieci przed tęczową deprawacją w szkołach i przedszkolach".

>>> Oto do czego prowadzi całkowity zakaz aborcji. Salwador powinien być dla Polaków ostrzeżeniem. Zobacz wideo:

Zobacz wideo
Więcej o: