Radio ZET: Pieniądze za oczernienie Grodzkiego. "Daję panu pięć tysięcy, jeśli tylko pan podpisze"

Pan Tadeusz Staszczyk, pacjent szpitala w Szczecinie Zdunowie, miał otrzymać propozycję otrzymania pięciu tysięcy złotych w zamian za fałszywe oskarżenie marszałka Tomasza Grodzkiego o korupcję - donosi Radio ZET. Sprawa ma trafić do ABW.

Pan Tadeusz Staszczyk osiem lat temu przeszedł operację wycięcia nowotworu i od tego czasu pozostaje pod stałą opieką szpitala w Szczecinie Zdunowie. Jego przypadek był bardzo ciężki. Mężczyzny uważa, że życie uratował mu profesor Tomasz Grodzki. 

Pieniądze za oczernienie Grodzkiego

Reporter Radia ZET Miłosz Gocłowski ustalił, że kilka dni temu nieznany mężczyzna przyszedł do domu Staszczyka, przedstawił się jako pracownik szpitala i miał zaproponować mu pięć tysięcy złotych za oczernienie Grodzkiego.

Powiedział mi "proszę mi napisać takie pisemko, że doktor Grodzki powiedział, że przyjmie na operację i do szpitala jeśli mu zapłacę pieniądze". Wyciąga portfel i mówi: "Tu mam pięć tysięcy i panu daję, jeśli tylko pan napisze i podpisze". Tak się zdenerwowałem. Powiedziałem "Niech pan stąd wychrzania i to szybko

- relacjonuje Staszczyk.

Po tym wydarzeniu pan Tadeusz zadzwonił do szpitala, ale nikt nie wiedział, kim był mężczyzna proponujący mu pieniądze. Staszczyk skontaktował się z profesorem Grodzkim. Marszałek Senatu jeszcze dziś ma zawiadomić o całym zajściu Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

>>> Zobacz co o swojej sprawie mówił Grodzki w rozmowie z Gazeta.pl:

Zobacz wideo

Grodzki o korupcyjnych zarzutach: polityczna nagonka

Przypomnijmy, że gdy Tomasz Grodzki (Koalicja Obywatelska) został marszałkiem Senatu, w mediach pojawiły się oskarżenia, jakoby przed laty żądał korzyści majątkowych za przeprowadzenie operacji. Polityk jest lekarzem od 1983 roku. Od 1995 roku był ordynatorem Oddziału Torakochirurgii w Szpitalu im. Prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie, a w latach 1998-2016 pełnił funkcję dyrektora tej placówki.

W oświadczeniu jakie przekazał mediom pełnomocnik Tomasza Grodzkiego, mecenas Jacek Dubois, zauważa on, że pierwsze oskarżenia dotyczące rzekomego łapówkarstwa sprzed dwudziestu lat pojawiły się dopiero, gdy Tomasz Grodzki został marszałkiem Senatu, a kolejne - gdy Grodzki zapowiedział, że Senat przyjrzy się tzw. ustawie kagańcowej z najwyższą starannością.

"Co znamienne, zarzuty te zostały mu postawione w przestrzeni medialnej przez osoby deklarujące swoją przynależność do odmiennego niż on obozu politycznego (...) Powyższe okoliczności pozwalają domniemywać, że stawiane zarzuty nie mają charakteru merytorycznego, lecz są efektem bardzo brutalnej i bezpardonowej walki politycznej" - napisał mec. Dubois.

W oświadczeniu czytamy, że Tomasz Grodzki odnosi wrażenie, że stosowne organy reagują inaczej, gdy zarzuty stawiane są jemu, a inaczej, gdy oskarżane są inne osoby sprawujące ważne urzędy w państwie. Grodzki podkreślił, że niektóre oskarżone osoby mogą liczyć na obronę ze strony najważniejszych osób w kraju jeszcze zanim zapoznają się one z materiałami dowodowymi.

W oświadczeniu, które przekazał mediom mecenas Jacek Dubois, Tomasz Grodzki stanowczo zaprzeczył stawianym mu zarzutom i zapewnił, że nie zamierza przyjąć roli ofiary.

Więcej o: