Magdalena Adamowicz weźmie udział w finale WOŚP. "Córki nie chcą, bym tam szła"

Magdalena Adamowicz, żona tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska, zapowiedziała, że w tym roku zamierza wziąć udział w "Światełku do nieba" podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. - Mam nadzieję, że nie zabraknie mi siły - powiedziała w Polsat News.

13 stycznia 2019 roku podczas finału WOŚP Paweł Adamowicz został kilkakrotnie dźgnięty nożem przez Stefana W., który wtargnął na scenę. Prezydent Gdańska zmarł następnego dnia.

Jego żona Magdalena Adamowicz zapowiedziała w Polsat News, że mimo wszystko weźmie udział w zbliżającym się finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Będę chodziła z puszką na WOŚP. W listopadzie po raz kolejny zarejestrowałam się jako wolontariusz. (…) Planuję być również na "Światełku do nieba". Mam nadzieję, że nie zabraknie mi siły

- powiedziała europosłanka. Dodała, że jej córki Antonina i Teresa boją się o nią i nie chcą, żeby uczestniczyła w wydarzeniu.

Adamowicz zaznaczyła, że te święta były dla niej ciężkie, a "23 grudnia był najsmutniejszym dniem w tym roku" oprócz dnia śmierci jej męża. Dodała, że przepłakała cały dzień, ale były przy niej córki, które ją wspierały. Przyznała również, że nie czuje nienawiści do zabójcy męża. Stwierdziła, że "czuje pustkę".

Magdalena Adamowicz: Nigdzie nie ma miejsca na nienawiść i hejt

Europosłanka powiedziała, że nie czuje się politykiem, a działaczką, dlatego chciałaby coś zmienić. Stąd jej akcja skierowana przeciwko nienawiści. Zapytana o to, czy księża "mówiący o tęczowej zarazie to hejt", stwierdziła, że takie właśnie kazania słyszała w kościele podczas świąt.

Nigdzie nie ma miejsca na nienawiść i hejt. Wystarczy posłuchać, co mówi papież Franciszek. Niestety, nie wszyscy hierarchowie się z nim zgadzają

- podsumowała Magdalena Adamowicz. 

>>> Miało być 1000 złotych, jest prawie 16 milionów! Organizatorka zbiórki: Niesamowity poryw serc. Zobacz wideo:

Zobacz wideo
Więcej o: