Zaproś samotną osobę na Wigilię. "Sąsiad wydawał się nieuprzejmy. Przy stole się otworzył"

Zaproś samotną osobę na Wigilię - do tego namawiają duchowni i organizacje zajmujące się pomocą potrzebującym. Propagatorzy tej idei zwracają jednocześnie uwagę, że aby taki wieczór przebiegł pomyślnie, powinno być spełnionych kilka warunków.

"Babciu, było miło, ale musimy się zbierać, żeby przygotować Wigilię" - takie słowa usłyszała kilka lat temu jedna ze starszych mieszkanek placówki prowadzonej przez Caritas Archidiecezji Gdańskiej. Rozmowę podsłuchał dyrektor Caritasu ks. Janusz Steć. W ten sposób narodził się pomysł na akcję "Odstawieni na święta", w tym roku organizowanej już po raz drugi.

Jej głównym celem jest zwracanie uwagi rodzinom osób mieszkających w domach pomocy społecznej, że warto, jeśli jest taka możliwość, zaprosić bliską osobę do domu na święta. Z drugiej strony, do Caritasu mogą zgłaszać się też chętni, którzy chcieliby zaprosić do domu 24 grudnia kogoś samotnego, z kim nie są spokrewnieni.

Zobacz także: W Wigilię post nie jest obowiązkowy. Ważniejsza jest jałmużna

Zobacz wideo

Doświadczenia z ubiegłego roku pokazują, że to po prostu działa.

- Osoby, które były już u kogoś na Wigilii, same się teraz zgłosiły i powiedziały, że chciałyby uczestniczyć w akcji ponownie. Pamiętam historię skromnej rodziny, która nie chciała medialnego rozgłosu. Przyjęli seniora na Wigilię i tak się zaprzyjaźnili, że są w stałym kontakcie, a starsza osoba odwiedziła rodzinę również w Wielkanoc - cieszy się Beata Kasprzyk, koordynatorka akcji.

 - Bazujemy na seniorach, którzy mieszkają w naszym domu pomocy społecznej przy ul. Fromborskiej w Gdańsku. Znamy te osoby, wiemy, że niektóre z nich mają dużą potrzebę, by pójść do kogoś na Wigilię - mówi Beata Kasprzyk. Rozmawiamy w środę, 11 grudnia. Do Caritasu wpłynęły już pierwsze zgłoszenia.

- Chętni mówią nam, że chcą zapełnić puste miejsce przy stole. Nie traktują tego jako coś nadzwyczajnego, dla nich to naturalny gest - dodaje Beata Kasprzyk.

Osoba zapraszana oraz zapraszający nie poznają się jednak dopiero na Wigilii. Wcześniej organizowane jest spotkanie zapoznawcze, by obie strony nie czuły się nieswojo. - Nie chcemy  wysyłać seniorów "na hurra" do obcych ludzi. To delikatna kwestia - podkreśla koordynatorka inicjatywy.

"Osoby samotne mają opory"

O zapraszanie osób samotnych na Wigilię od lat apeluje również redemptorysta o. Jacek Dubel, który w ostatnich latach nagłaśniał w krakowskich parafiach tę ideę w ramach akcji "Gość w dom, Bóg w dom". Jej głównym założeniem było zapraszanie do siebie osoby z najbliższego otoczenia, np. samotnego sąsiada lub sąsiadki.

- Nie chcieliśmy rzucać ludzi na głęboką wodę i wymagać od razu zapraszania bezdomnych. Chodzi o coś o wiele prostszego. Czasem trudno dostrzec właśnie tych, którzy są najbliżej. Ludzie nie muszą wtedy zdobywać się na ogromny emocjonalny wysiłek - wyjaśnia o. Jacek Dubel.

- Zdarzył się taki przypadek, że jedna z rodzin zaprosiła sąsiada, który był odbierany nie tylko jako zamknięty w sobie, ale wręcz przykry, nieuprzejmy. Okazało się, że miał za sobą bardzo trudne życiowe doświadczenia. Otworzył się. Po takim spotkaniu uczestnicy Wigilii zmienili zdanie na jego temat - wspomina duchowny.

O. Jacek Dubel podkreśla, że takie zaproszenie na Wigilię może na początku spotkać się z odmową ze strony samotnej osoby.

- Niektórzy mogą mieć poczucie, że będą ciężarem, że nie będą wystarczająco eleganccy, że nie będą mieli z czym przyjść. Mają opory, to prawda. To też wyzwanie dla nich samych. Muszą zrozumieć, że o miłości mówimy nie tylko wtedy, gdy dajemy, ale także wówczas, gdy po prostu pozwalamy się kochać - tłumaczy redemptorysta.

Co mogą zrobić osoby, które chciałyby pomóc samotnej osobie? - Warto rozejrzeć się w swoim otoczeniu, czy gdzieś obok nas taki ktoś nie mieszka - radzi Beata Kasprzyk.

O. Jacek Dubel proponuje także zgłoszenie się do miejscowej parafii lub lokalnego koła Caritas, które pomogą w nawiązaniu kontaktu z kimś, kto być może mógłby z takiego zaproszenia skorzystać. Pomocny może być też lokalny ośrodek pomocy społecznej.

"Rodzina to nie tylko więzy krwi"

Uniwersytet Łódzki zwraca z kolei uwagę na problem samotności studentów z zagranicy, których nie stać na świąteczny wyjazd w rodzinne strony. W tym roku uczelnia już po raz czwarty zachęca do tego, by zaprosić takiego studenta na Wigilię.

 - Dla mojej rodziny było to niezapomniane spotkanie ze wspaniałą dziewczyną, która okazała się "aniołem" i cieszymy się, że mogliśmy ją poznać. W przyszłym roku chcielibyśmy zaprosić więcej studentów z zagranicy, żeby nikt nie był sam w tym świątecznym czasie – tak ubiegłoroczną Wigilię wspominała w rozmowie z Centrum Promocji UŁ prof. Małgorzata Leyko z Wydziału Filologicznego, która gościła u siebie studentkę z Gruzji.

 Nauczyłam się tutaj, że rodzina to nie tylko same więzy krwi, ale również wsparcie, poświęcenie i oddanie dla drugiego człowieka

– mówiła pracownikom Centrum Promocji studentka z Etiopii.

Już wiadomo, że tegoroczna odsłona akcji spotkała się z rekordowym odzewem - w 64 domach swoje miejsce przy wigilijnym stole znajdzie aż setka studentów.

Więcej o: