Konin. Nagranie pijanego komendanta straży. Mówi o "hakach" na podwładnych. "Przypier***, kur**, każdemu"

W internecie ukazało się nagranie, w którym Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej w Koninie, będąc pod wpływem alkoholu, wypowiada się w niewybredny sposób na temat swoich podwładnych. Powołano komisję, która zajmuje się incydentem, a komendant z Konina poszedł na urlop.

W środę 11 grudnia internet obiegło nagranie, w którym Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej w Koninie Janusz Dębowski, mówi o szukaniu haków na swoich współpracowników.

- Jestem trochę wypity, ale jak ktoś się, kur**, nie nadaje, to go, kur**, pier****. Nie mam skrupułów! - mówi komendant konińskiej straży. 

W dalszej części nagrania Janusz Dębowski chwali się, nie przebierając przy tym w słowach, że zna przepisy tak dobrze, że jest w stanie zaszkodzić każdemu współpracownikowi i znaleźć odpowiednie "haki". 

- Nie ma ch***, który by mi tu podskoczył. Nie ma ch***! - mówił Dębowski na nagraniu opublikowanym w sieci.

Sprawą zainteresowała się Komenda Wojewódzka PSP w Poznaniu. Jej rzecznik bryg. Sławomir Brandt poinformował, że komendant straży wojewódzkiej powołał komisję, która zajmuje się incydentem. Podkreślił jednocześnie, że do tej pory nikt nie skarżył się na komendanta z Konina. Janusz Dębowski przebywa od środy na urlopie. Jego obowiązki pełni jego zastępca - pisze Wirtualna Polska.  

>>> Strażak: Niskie pensje zagrażają bezpieczeństwu

Zobacz wideo

Strażacy z Konina napisali list otwarty. Sprzeciwiają się "fali hejtu"

Konińscy strażacy zareagowali na skandal wokół komendanta, pisząc list otwarty. Apelują w nim o spokój i sprzeciwiają się fali hejtu, jaka wystąpiła po opublikowaniu materiału dotyczącego Janusza Dębowskiego. Wskazują także, że nagranie zostało pozyskane nielegalnie.

"Państwowa Straż Pożarna, tak jak inne służby, ma strukturę hierarchiczną. Wszystkie sytuacje mogące wystąpić w trakcie służby są uregulowane przepisami prawa. Istnieją procedury, które pozwalają reagować w przypadku, gdy ktoś czuje się mobbingowany czy dyskryminowany. Ale przy braku dowodów lub odwagi cywilnej łatwiej jest rzucać anonimowe oskarżenia. W ten sposób można zniszczyć reputację każdego. Sprostowania nie są już tak medialne i szeroko rozpowszechniane" - czytamy w piśmie strażaków, które opublikowali na Facebooku.

Więcej o: