Szczyrk. Szef firmy zlecającej prace nie wierzy, że winę za wybuch ponosi przewiert. "Źle się z tym czuję"

Właściciel firmy, która zleciła prace ziemne w Szczyrku, odniósł się do hipotez dotyczących przyczyn wybuchu gazu i zawalenia się budynku. Według niego prawdopodobieństwo, że to przewiert spowodował rozszczelnienie instalacji gazowej, jest małe.

Dziennikarzowi Polskiego Radia Katowice Maciejowi Bakesowi udało się porozmawiać z szefem spółki dokonującej przyłączeń prądu w Szczyrku. Roman Dobrzeński przyznał, że znał rodzinę, która zginęła w wyniku zawalenia trzykondygnacyjnego budynku.

Szef firmy, która zleciła przewiert: "Na takich głębokościach nigdy się nie spotyka rury gazowej"

- Mieliśmy tam zlecenie z Tauronu: dotyczyło wykonania przyłączeń do dewelopera, w budynku znajdującym się dalej. Trasa kabla przebiegała jednak obok tego budynku [gdzie doszło do wybuchu gazu - red.]. Na tym odcinku prace wykonywała firma Aqua-System, której zleciłem wykonanie przewiertu - powiedział szef spółki Roman Dobrzański.

- Prawdopodobnie natrafili na rurę gazową i uszkodzili ją. Chociaż dla mnie jest to niemożliwe, ponieważ ten przewiert był bardzo głęboko i mijał urządzenia gazownicze. Na takich głębokościach nigdy się nie spotyka rury gazowej. Znałem tę rodzinę. Źle się z tym czuję, bardzo źle - dodał Roman Dobrzański.

Szef firmy w rozmowie powiedział, że firma zleciła wykonanie przewiertu. Wcześniej do nieoficjalnych ustaleń dotarli dziennikarze portalu money.pl. Według nich Urząd Miasta wydał zgody jedynie na wykonanie otwartego wykopu. Realizacja podziemnego przewiertu mogła być więc niezgodna z ustaleniami między firmą, a władzami miasta. Wykonawca tego zlecenia, firma Aqua-System zapewniała, że polecenie przewiertu zostało wydane im przez zleceniodawcę - firmę Elmaro.

Prokuratura potwierdziła, że pomiędzy wybuchem gazu w trzypiętrowym budynku w Szczyrku a pracami prowadzonymi pod ul. Leszczynową istnieje związek. - To domniemanie stało się faktem - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.

Więcej o:
Komentarze (273)
Szczyrk. Szef firmy zlecającej prace nie wierzy, że winę za wybuch ponosi przewiert. "Źle się z tym czuję"
Zaloguj się
  • kat_na_lemingi

    0

    Jeśli przewiercali przepust i trafili w gazociąg, to czemu gaz nie wrócił do nich, tylko ruszył prosto do tego domku jednorodzinnego? Oto jest pytanie.

  • edza4

    0

    Z tego co pamiętam to przewiert był wykonywany na głębokości 1,70 m to rzeczywiście można założyć że na takiej głębokości rury gazowej nie powinno być,jednak można tylko się domyślać że konfiguracja terenu spowodowała konieczność osadzenia rury na takiej głębokości,przecież to teren górski.Zastanawia jednak dlaczego nikt nie pokusił się o operaty geodezyjne w których na 100% pokazane jest uzbrojenie terenu i na pewno z ową rurą gazową,a być może z namiarem nawet jej rzędnej(wysokość posadowienia).Jeżeli jest tak jak myślę to tylko pozazdrościć amatorszczyzny,szkoda było kasy na wykupienie operatów,po które należało się udać do Buczkowic.

  • nietyp

    Oceniono 2 razy 0

    Źle się z tym czuje? To co mają powiedzieć ludzie, którzy na skutek jego debilizmu tam zginęli?

  • pan_astro

    Oceniono 1 raz 1

    Prawda jest taka, że wiercić mogli, jest to nieistotne odstępstwo na odpowiedzialność kierownika robót / budowy - który to podjął decyzję. Nawet jeśli w warunkach technicznych przyłączenia określono otwarty wykop, a nie jednoznacznie zabroniono odwiertów - nie jest to błąd w sztuce, tylko wybór innej technologii. Jeśli wiercili na poziomie, gdzie nie powinno być gazu, a przebieg instalacji jest określony w zasobach geodezyjnych, wraz z wysokościami to zawinił geodeta, który robił pomiar powykonawczy owej instalacji gazowej i zgłaszał operat do zasobów geodezyjnych. Jeśli wiercili na poziomie gdzie gaz był na mapie (wynikało to z rzędnych na mapie) to zawinił operator urządzenia, który powinien mieć do tego stosowne uprawnienia. No i kierownik robót / budowy. Ale praktyka jest taka: jak jest gaz w pobliżu, to na wszelki wypadek robimy wykop ręcznie. Tyle wynika z mojego ponad dwudziestoletniego doświadczenia inżynierskiego. Mieliśmy idiotów na budowach nie raz. Na koparce Gienek bez papierów, a Ziutek z papierami nawalony w baraku. Mieliśmy podkop fundamentu budynku istniejącego na 80 cm na całej długości na -80 względem spodu fundamentu, koparą, mimo że w projekcie jak byk w 15 miejscach napisane - odkrywki robić metodą ręczną. Cud że nikt nie zginął. ... wszędzie pełno idiotów.

  • qcleszek1

    0

    NIGDY NIE MÓW NIGDY !

  • wyspyszczesliwe

    Oceniono 2 razy 0

    Wybuch na ulicy, to a czemu inne domy nie zniszczone?

  • maj.basia

    Oceniono 2 razy 0

    Dziwne to jakieś. Wytłumaczcie mi dlaczego wyleciał w powietrze jeden budynek i to 3-piętrowy, a reszta stojących koło niego jest nietknięta ? To tak jakby wybuch był w środku
    budynku, a nie obok. Hm...

  • acototak

    Oceniono 5 razy 5

    Po pierwsze, czy gazociąg był tam gdzie pokazywały plany/rysunki/mapy?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX