Felieton Kataryny o dzieciach par jednopłciowych odrzucony przez "Do Rzeczy". "Niezgodny z linią redakcji"

Zakończyła się współpraca tygodnika "Do Rzeczy" z popularną prawicową publicystką i blogerką znaną w sieci pod nickiem "Kataryna". Za niezgodny z linią redakcji uznano jej felieton pt. "Dzieci gorszego sortu", w którym krytykowała Rzecznika Praw Dziecka i niedawną decyzję Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczącą transkrypcji aktów urodzenia dzieci par jednopłciowych. Blogerka po odrzuceniu jej tekstu zdecydowała o zerwaniu współpracy.

"Dzisiejszy numer 'Do Rzeczy' już bez mojego felietonu, nie będzie go też w kolejnych" - napisała na Twitterze Kataryna - znana blogerka polityczna, która od lat komentuje życie polityczne. Jak dodała, za niezgodny z linią redakcji uznano jej felieton pt. "Dzieci gorszego sortu". "W związku z tym zrezygnowałam z dalszej współpracy" - napisała.

Kataryna kończy współpracę z "Do Rzeczy". Odrzucono jej felieton

Kataryna współpracowała z tygodnikiem "Do Rzeczy" od stycznia 2013 roku. Odrzucony przez redakcję "Do Rzeczy" felieton zamieściła na swoim blogu. Odnosi się on do ostatniej decyzji Naczelnego Sądu Naczelnego, który zdecydował, że nie można dokonywać transkrypcji aktów urodzenia dzieci par jednopłciowych. Wnioskowała o to para Polek na stałe mieszkających w Wielkiej Brytanii. Kobiety chciały, by ich syn, 4-letni Wiktor, miał podobnie jak one podwójne obywatelstwo. Napotkały jednak na problem z nadaniem mu numeru PESEL, bo w akcie urodzenia jako matki były wpisane dwie kobiety.

Kataryna w swoim felietonie krytykuje słowa Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka, który nie krył zadowolenia z decyzji NSA, wskazując: - NSA nie zgodził się na wpisanie do polskich ksiąg aktu urodzenia dziecka, w którym rodzicami są dwie matki. Sędziów przekonały m.in. moje argumenty, że to precedens zagrażający systemowi prawnemu.

Wątpię, żeby matka Wiktora chciała kiedykolwiek skorzystać z pomocy Rzecznika Praw Dziecka, ale jeśli tak się stanie, usłużny rzecznik szybko się przekona, że sprawa jest bardziej skomplikowana

- pisze Kataryna. Dalej wskazuje, że jeśli dziecko ma mieć polski akt urodzenia, to "trzeba będzie mu będzie wymyślić ojca, bo polskie dziecko ojca mieć musi, nawet jak go nie ma". Jak dodaje, luka prawna dotyczy też samotnych matek. "Jeśli ojciec jest nieznany matka i tak musi podać w urzędzie jakieś męskie imię jako imię ojca, jeśli tego nie zrobi, imię ojca wymyśli dziecku urzędnik stanu cywilnego".

Moje znajome lesbijki chciały mieć dziecko i mają - urodziła je jedna z nich po zabiegu sztucznego zapłodnienia w zagranicznej klinice. Dzisiaj dziecko ma rok, a w akcie urodzenia ojca o oryginalnym imieniu, bo takie wybrał dla niego kierownik urzędu stanu cywilnego

- pisze.

Kataryna w odrzuconym przez "Do Rzeczy" felietonie zaznacza, że dobrze by było, żeby Rzecznik Praw Dziecka zdał sobie sprawę, że jest również rzecznikiem takich dzieci, jak mały Wiktor, a ułatwienie im życia "nie zniszczy tradycyjnej rodziny". Wskazuje też, że "pisze to z pozycji osoby, która jest zdecydowaną przeciwniczką przyznania parom homoseksualnym prawa do adopcji cudzych dzieci".

Dobrze byłoby jednak pomyśleć, jak ułatwić życie dzieciom, których jedyną „winą” jest to, że urodziły się matce, która ma dziewczynę

- zaznacza.

Cały felieton Kataryny można przeczytać na jej blogu pod tym adresem.

>>> Czym zajmuje się Rzecznik Praw Dziecka? Jego zadaniem jest ochrona podstawowych praw dziecka:

Zobacz wideo

Kim jest Kataryna?

Kataryna to blogerka polityczna, która jest aktywna w sieci od czasu Afery Rywina. Publikowała m.in. na łamach portalu Salon24.pl i na bloku kataryna.blox.pl. Przez lata była uważana za zwolenniczkę prawicy. W 2016 roku w wywiadzie dla "Polityki" skrytykowała Jarosława Kaczyńskiego oraz rządy PiS. Po fali hejtu usunęła swoje konto na Twitterze, założyła je jednak ponownie.

Tożsamość Kataryny przez kilka lat pozostawała zagadką, a ona sama robiła wszystko, by zachować anonimowość. W maju 2009 właściciel portalu Salon24 poinformował, że Krzysztof Czuma, syn ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy, wysłał do redakcji pismo z żądaniem usunięcia "kłamliwego i obraźliwego wpisu na blogu niejakiej "Kataryny". Niedługo potem "Dziennik" ujawnił, że blogerka jest szefową organizacji pozarządowej. W 2009 Kataryna pozwała wydawcę "Dziennika” - spółkę Axel Springer Polska o naruszenie jej prawa do prywatności. Sprawa zakończyła się zawarciem ugody.

Więcej o: