Jako jedyna przeżyła, bo była w pracy, ale jej świat runął. Tragedia 9. lokatorki domu w Szczyrku

Wskutek wybuchu gazu w Szczyrku zginęło osiem osób. Przeżyła jedynie Katarzyna, której w czasie eksplozji nie było w domu. - Straciła swoje jedyne dziecko. Nie ma najbliższej rodziny, dachu nad głową - mówi Wirtualnej Polsce znajomy rodziny.

Do wybuchu gazu w trzypiętrowym domu przy ul. Leszczynowej w Szczyrku doszło w środę wieczorem. Mieszkały w nim dwie rodziny. W chwili eksplozji w budynku przebywało osiem osób. Wszystkie zginęły. Poza domem była tylko 34-letnia Katarzyna Kaim, która w wybuchu straciła synka Szymona, rodziców i kuzyna. 10-latek był jej jedynym dzieckiem.

Sama go wychowywała. A więc nie ma domu, najbliższej rodziny i jedynego syna. Straszna tragedia

- powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską znajomy rodziny. Zdradził również, że kobieta pracuje w Bielsku-Białej i ma tam bezpośredni kontakt z dziećmi.

Kasia straciła wszystko, co miała, jej świat się zawalił. (...) Nie ma gdzie i do czego wracać. Jedyne, co jej zostało, to ubrania, w których była w dniu tragedii

- napisał Magdalena Masłowska z Fundacji Let's Go, która rozpoczęła zbiórkę dla kobiety na portalu pomagam.pl. Pomysłodawczyni akcji podkreśliła również, że te pieniądze mają pomóc wrócić poszkodowanej kobiecie do normalności.

Zbiórkę prowadzą również miasto Szczyrk i Caritas. Burmistrz Antoni Byrdy zaapelował do mieszkańców, aby do 8 grudnia powstrzymali się od organizacji imprez. Poprosił również o wywieszenie flag państwowych.

Jak podaje "Dziennik Zachodni", prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski zadeklarował pomoc finansową Katarzynie w wysokości 50 tys. zł. - Taka konkretna propozycja, być może w formie uchwały, padnie na najbliższej sesji Rady Miejskiej - potwierdza Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Bielsku-Białej.

OSP w Szczyrku: Doszło do uszkodzenia gazociągu

Przedstawiciele Ochotniczej Straży Pożarnej w Szczyrku twierdzą, że do uszkodzenia gazociągu mogło dość podczas prac związanych z doprowadzaniem prądu do wielkiego budynku deweloperskiego, który powstaje w pobliżu miejsca tragedii - pisze money.pl.

- Oględziny prowadzone są też na okolicznych posesjach, ale przede wszystkim w miejscu, w którym typujemy, że mogło dojść do przerwania gazociągu – powiedziała "Dziennikowi Zachodniemu" Agnieszka Michulec, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. 

W poniedziałek i we wtorek mają się odbyć sekcje zwłok ofiar katastrofy.

>>> Policjanci wyprowadzili z domu poparzonego mężczyznę. Kilka sekund później nastąpiła eksplozja. Zobacz wideo:

Zobacz wideo
Więcej o: