Polska delegacja "zostawiła odchody w miejscach niewyobrażalnych"? Niemcy zrywają współpracę ze Strzegomiem

Po 22 latach współpracy miasto Torgau zerwało współpracę ze Strzegomiem. Jak donoszą niemieckie media, powodem było skandaliczne zachowanie przedstawicieli polskiej delegacji z burmistrzem i radnymi Strzegomia na czele. Polacy mieli zdemolować hotel i nabrudzić w nim, "zostawiając odchody w miejscach niewyobrażalnych". Urzędnicy zaprzeczają takiej wersji zdarzeń.

O tym, że polska delegacja pod przewodnictwem burmistrza Strzegomia Zbigniewa Suchyty zdemolowała pokój w partnerskim mieście Torgau, poinformowały niemieckie media - m.in. portal Torgauer Zeitung i gazeta "Leipziger Volkszeitung". Przedstawiciele Strzegomia - burmistrz, a także dwaj radni, Cezary Włodarczyk i Roman Asynger - pojechali do Niemiec w październiku, z okazji święta niemieckiego miasta w Saksonii. Nocowali w trzygwiazdkowym hotelu Central.

Polska delegacja oskarżona o zdemolowanie hotelu

Z relacji portalu Torgauer Zeitung wynika, że władze niemieckiego miasta zdecydowały się zerwać współpracę między miastami po tym, jak przedstawiciele Polski zdemolowali hotelowy pokój, a następnie - gdy wysłano do nich rachunek z prośbą o uregulowanie szkód w wysokości 1500 euro - nie przeprosili za to zdarzenie. Niemieckie media opisują, że w nocy, w której polscy delegaci przebywali w hotelu Central, w pokoju odbyła się impreza suto zakrapiana alkoholem. 

Z relacji niemieckich mediów wynika, że gdy po wyjeździe Polaków hotelowe sprzątaczki weszły do hotelowego pokoju, zastały ogromne zniszczenia. Chodzi m.in. o zniszczony sprzęt i odchody pozostawione na podłodze i pościeli. Jak podaje "Wyborcza Wrocław", burmistrz Torgau Romina Barth zachowanie przedstawicieli polskiej delegacji nazwała "nieludzkim". - Zniszczyli nie tylko pokoje hotelowe, ale zostawili również wszystkie możliwe odchody w miejscach wprost niewyobrażalnych - mówiła na sesji rady miasta, podczas której zdecydowano o zerwaniu współpracy ze Strzegomiem. Jak dodała, takie zachowanie polskiej delegacji "nie może być tolerowane". 

Burmistrz Barth napisała na Facebooku, że obowiązkiem władz miasta było poinformować obywateli, "a przede wszystkim chronić dzieci, które dotychczas kultywowały partnerstwo" obu miejscowości. 

Rachunek pokrywający schody wyrządzone w hotelowym pokoju został przez polską stronę opłacony. Urzędnicy utrzymują jednak, że nie zdemolowali pokoju i nie przeprosili niemieckiej strony, bo "nie mieli za co". Burmistrz Strzegomia Zbigniew Suchyta poinformował, że jeden z radnych miał problemy żołądkowe i dlatego "zabrudził pokój". - Rano dowiedziałem się, że jeden z nich miał w nocy problemy żołądkowe i musiał po sobie posprzątać - powiedział "Wyborczej". - Odwiedzający nas radni z Niemiec też nie raz i nie dwa sprawiali kłopoty, a jednak nie robiliśmy z tego jakiejś wielkiej afery - dodał.

Radny, którego pokój miał zostać zniszczony, powiedział, że cierpi na wrzody i refluks, a przez to nie kontroluje w nocy swoich reakcji. 

>>> Auto za pieniądze z 500+? Jaśkowiak odpowiada. "Gorzej, gdy są wydawane na alkohol"

Zobacz wideo
Więcej o: