Do kradzieży doszło 1 grudnia pod koniec charytatywnego Biegu Pięciu Kopców w Bieruniu na Śląsku. Zbierano podczas niego datki na budowę hospicjum w Tychach oraz na pomoc dla 2,5 letniego Fabiana, który cierpi na wadę serca, astmę i nadczynność tarczycy. Uczestnicy biegu wrzucali do puszki wpisowe w wysokości minimum 30 złotych. W wydarzeniu brało udział blisko 700 osób, a w puszce w momencie kradzieży było więc co najmniej 20 tysięcy złotych.
"Zuchwała kradzież pieniędzy ze zbiórki, które miały wspomóc budowę hospicjum w Tychach oraz 2,5-letniego Fabiana Koćwina!" - czytamy na Facebooku "Bieruń - sprawy twojego miasta". Jak opisują organizatorzy, sprawca był dobrze przygotowany do kradzieży i wykorzystał chwilową nieuwagę osoby, która pilnowała przeźroczystej puszki z datkami. Zabrał ją, a następnie pobiegł do samochodu, w którym czekał już kierowca z odpalonym silnikiem. W pogoń za złodziejem rzucili się świadkowie kradzieży.
- Jeden nawet złapał za klamkę, inny uderzył w szybę, próbując ją wybić, ale nie udało się zatrzymać złodzieja - mówi jeden z organizatorów biegu w rozmowie z TVN 24. - To było zaplanowane - dodaje.
Sprawą zajmuje się policja. Bieg odbywał się pod lasem, gdzie nie ma kamer monitoringu. Sporządzono jednak portret pamięciowy sprawcy. Według organizatorów złodziej ma około 30 lat, 170 centymetrów wzrostu i jest łysy. W chwili kradzieży był w szarej bluzie i kurtce. Odjechał w kierunku Chełmu Śląskiego ciemnym samochodem marki ford mondeo. Jego numery rejestracyjne zaczynają się od KCH (Chrzanów).
Policja prosi o kontakt wszystkie osoby, które mogą pomóc w schwytaniu złodzieja. Z kolei organizatorzy zapowiadają, że w przyszłym tygodniu zorganizują kolejny bieg, podczas którego ponownie zostaną datki na hospicjum i pomoc dla Franka.
Ta sytuacja, która zupełnie nas rozbiła, nie przyćmi tego, co dziś wszyscy osiągnęliśmy. Niestety życie jest nieprzewidywalne i jak się okazało są tacy, którzy na dobru potrafią wyrządzić wiele krzywdy.
Człowieku, który odebrałeś dzieciom kasę na leczenie i rehabilitację. Człowieku, który postanowiłeś łatwym łupem zarobić, wiedz, że nas nie złamałeś. I nie poddamy się! Zbierzemy tę kasę jeszcze raz, i jeszcze raz. I będziemy organizować kolejne imprezy, które mają za cel po prostu robić dobro!
- informują na Facebooku.
Organizatorzy założyli zbiórkę, na której chcą zgromadzić co najmniej tyle pieniędzy, ile było w skradzionej puszcze. "Wg szacunków organizatorów, w skradzionej puszce mogło być ok. 20 tys. zł. Teraz celem jest uzbieranie przynajmniej tej kwoty, choć wiemy, że możemy więcej, prawda?" - czytamy.
>>> Dogoterapia. Alena i Blant wybudzają dzieci ze śpiączki