Ruszy proces "Kuśnierza z Krakowa". Jest oskarżony o zabójstwo i oskórowanie 23-latki

Przed krakowskim sądem odbyło się w piątek posiedzenie organizacyjne dotyczące procesu Roberta J., oskarżonego o zamordowanie 23-letniej studentki Katarzyny Z. Zbrodnia miała miejsce w 1998 roku.

Posiedzenie sądu trwało ok. 3 godziny. W jego trakcie ustalono, że pierwsza rozprawa w sprawie "Kuśnierza z Krakowa" odbędzie się 8 stycznia 2020 roku. Odbyło się także losowanie składu sędziowskiego. Wiadomo, że zespołem pokieruje sędzia Beata Marczewska we współpracy z sędzią Izabellą Pękalą - informuje "Dziennik Polski". Stanie przed nimi trudne zadanie - same akta sprawy w części jawnej liczą 485 tomów, a akt oskarżenia ma 789 stron. Prokurator postawił Robertowi J. zarzut zabicia 23-letniej studentki religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z. ze szczególnym okrucieństwem, z motywacji wynikającej z zaburzeń preferencji seksualnych o cechach sadystycznych i fetyszystycznych. 

>>> Policyjne lasso, które może zastąpić paralizatory

Zobacz wideo

Kraków. Okrutne morderstwo studentki

Z ustaleń śledczych wynika, że w grudniu 1998 roku Katarzyna Z. była przetrzymywana w zamknięciu i torturowana. Jej oprawca miał podawać jej leki, dusić ją metalowym łańcuchem i złamać jej kość udową i miednicę. Na ciele Katarzyny Z. znaleziono także rany kłute, rąbane i szarpane. Sprawca miał poćwiartować jej ciało i zdjąć z niego skórę. O czyny te oskarżono 52-letniego Roberta J., który został dziś doprowadzony przed sąd. W sądzie pojawił się także jego ojciec, który chciał zobaczyć się z synem. Nie pozwolono mu na to. 

- Od zatrzymania mojego syna prokuratura nie dopuściła mnie do spotkania z Robertem. Syn pisze tylko listy, w ostatnim przeczytałem, ze bardzo schudł. Miałem nadzieję, że dzisiaj będę mógł z nim choć słowo zamienić. Nie wpuszczono mnie nawet na salę sądową - w rozmowie z "Dziennikiem Polskim" powiedział Józef J. 

Morderstwo Katarzyny Z. Robert J. stawiał "nietypowe znicze" na grobie

Katarzyna Z. zaginęła w 2 listopada 1998 roku. Tego dnia była umówiona ze swoją matką, ale nie przyszła na spotkanie. Dwa miesiące później w porcie rzecznym na Wiśle na krakowskim Zabłociu, odnaleziono fragment ludzkiej skóry. Niedługo później odnaleziono w rzece ludzką nogę. Okazało się, że skóra i kończyna pasują do siebie. Dziś wiadomo, że były to szczątki 23-letniej Katarzyny Z. 

Przez długi czas policja nie potrafiła ustalić, kto stoi za brutalnym morderstwem studentki. W miejscu wyłowienia fragmentów zwłok śledczy nie znaleźli śladów, które wyjaśniałyby zbrodnię. Niezbędna była analiza życia zamordowanej dziewczyny oraz prześwietlenie wszystkich jej znajomych. Okazało się, że po śmierci Katarzyny Z. Robert J. zaczął zachowywać się inaczej. Zaczął chodzić do kościoła, a na grobie zmarłej stawiał "nietypowe znicze", które zauważyła matka 23-latki. Była to poszlaka dla służb, jednak nie wystarczyła, aby aresztować mężczyznę. Zatrzymano go w październiku 2017 roku, po tym, jak stworzono trójwymiarowy obraz przebiegu zabójstwa w oparciu o biometryczne dane ofiary.

Więcej o: